Dziś kalendarz makroekonomiczny był dość skromny, jeśli chodzi o dane, które mogły wpływać na rynek. Jednak należy wspomnieć o pozytywnym zaskoczeniu ze strony informacji dotyczących produkcji przemysłowej w strefie euro.

W kwietniu produkcja przemysłowa nieoczekiwanie wzrosła o 0,4 proc. m/m wobec konsensusu, który zakładał spadek o 0,2 proc. Lepiej od oczekiwań ukształtował się również wynik produkcji w relacji rocznej, który wniósł -0,6 proc. wobec zakładanego przez rynek odczytu na poziomie -1,2 proc.

Co więcej, skorygowano odczyt za poprzedni miesiąc z -1,7 proc do -1,4 proc. Lepsze od oczekiwań dane ze strefy euro pomagają się utrzymać parze EURUSD przy poziomie 1,3300, który jest najwyższym od drugiej połowy lutego. To sprzyja poprawie sentymentu na rynkach, co w konsekwencji doprowadziło m.in. do wyhamowania wyprzedaży walut gospodarek wschodzących.

Należy również wspomnieć, że rynek powoli przestaje wyceniać kolejne obniżki przez RPP, co zmniejsza presję na wyprzedaż złotego. Kontrakt FRA 9x12 (Forward Rate Agreement) w ostatnich dniach silnie wzrósł, pokazując, że rynek nie oczekuje już luzowania polityki monetarnej na przestrzeni roku. Z punktu widzenia analizy technicznej nie zaszły żadne większe zmiany. Zarówno notowania pary EURPLN jak i CHFPLN pozostają pośrodku swoich ostatnich zakresów wahań. Dla pary EURPLN bariery nadal wyznaczają poziomy 4,21-4,31, a dla CHFPLN 3,41-3,51. 

Sytuacja na polskim rynku może zmienić się jutro po godzinie 14:00. Wtedy też poznamy odczyt inflacji konsumenckiej za maj. Konsensus rynkowy zakłada, że w relacji miesięcznej wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniesie 0,1 proc. wobec poprzedniego odczytu na poziomie 0,4 proc. Z kolei w relacji rocznej inflacja CPI ma się ukształtować na poziomie 0,7 proc., co oznacza, że byłby to kolejny spadek wskaźnika, ponieważ w ubiegłym miesiącu wyniósł on 0,8 proc.

Natomiast z USA poznamy ilość złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu. Konsensusu zakłada, że złożono 345 tys. wniosków. Zwyczajowo lepsze dane powinny umocnić dolara, a gorsze mogą go osłabić. W środę o godzinie 16:32 euro kosztowało 4,25 złotego, dolar 3,19, frank 3,45, a funt 5,00 złotego.

Daniel Kostecki