Niejednoznaczne dane PMI, które uznawane są za wyprzedzający wskaźnik koniunktury w przemyśle, nie napawały inwestorów optymizmem, stąd też pozbywali oni się złotego, powodując wzrost kursu do euro do 4,1970. Niewiele wyżej przebiega linia dość mocnego oporu, który prawdopodobnie chętnie będzie testowany, jeśli nastroje na rynku nadal będą kiepskie.

„Słabe dane mogą sugerować otwarte pole działania dla Rady Polityki Pieniężnej w dalszym obniżaniu stóp procentowych, mimo iż Rada sygnalizowała przerwę w cyklu luzowania polityki monetarnej. Kluczowe w tej kwestii będą w mojej ocenie dane napływające w kolejnych tygodniach kwietnia" – powiedział Marcin Niedźwiecki, specjalista rynku CFD i Forex w City Index.

Euro, który pod koniec marca silnie traciło na wartości w stosunku do dolara, odrabia straty, a zakres wahań ceny to obecnie 1,2880-1,2750. W tym tygodniu inwestorzy będą zwracać uwagę na dane o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA.

„W mojej ocenie rynek będzie reagował wyprzedażą euro, jeśli dane okażą się lepsze od oczekiwań i wynik w kreowaniu nowych miejsc pracy w USA będzie wyższy niż 200 tys. Z drugiej strony, dane zgodne z oczekiwaniami na poziomie 198 tys. lub niżej, mogą stabilizować notowania EUR/USD przy obecnych poziomach, jednak nie wykluczona jest wyższa zmienność towarzysząca samej publikacji" – uważa Niedźwiecki.

W jego ocenie, możliwe umocnienie się dolara w przypadku pozytywnych danych będzie wpisywać się w scenariusz ucieczki kapitału z Europy do Stanów Zjednoczonych z uwagi na niepewność polityczną oraz słabszą koniunkturę Wspólnoty.

„Obecnie widzimy tendencję zwiększonego popytu na akcje amerykańskie i równoczesną wyprzedaż akcji europejskich, co jest odzwierciedlone w spadku kursu EUR/USD" – dodał analityk City Index.

W czwartek, ok. godz. 9:30 jedno euro kosztowało 4,1945 zł, a dolar 3,2709 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2824.