Wejście firmy na warszawski parkiet nie będzie związane z ofertą publiczną, ale w przyszłym tygodniu szefowie IPF będą spotykać się z polskimi inwestorami. Do kupna papierów spółki chcą zachęcić przede wszystkim fundusze emerytalne i inwestycyjne. David Broadbent, dyrektor finansowy grupy, mówi, że firma chce się w ten sposób otworzyć na nowych inwestorów z rynku, który jest dla IPF jednym z najważniejszych. Należący do IPF Provident w ubiegłym roku wypracował ponad 40 proc. przychodów całej grupy. W Polsce jest bezsprzecznym liderem rynku pożyczek pozabankowych – ma w nim ok. 80-proc. udział.

– Poza tym warszawska giełda dynamicznie się rozwija, a w ubiegłym roku miała więcej ofert publicznych niż giełda w Londynie. To pokazuje, jakie znaczenie ma GPW dla tej części Europy – mówi David Broadbent, dyrektor finansowy IPF.

Akcje International Personal Finance są notowane na londyńskiej giełdzie. Ich wczorajszy kurs oscylował wokół 4,5 funta. W ciągu roku wzrósł o 75 proc. Kapitalizacja giełdowa firmy to ok. 1,1 mld funtów.

Grupa IPF jest obecna na polskim rynku kapitałowym – od początku października 2010 r. na Catalyst są notowane jej obligacje. Wynika to ze strategii firmy – stara się ona pozyskiwać finansowanie na rynkach, na których działa. Emisja IPF była warta 200 mln zł. David Broadbent mówi, że w ciągu kolejnych trzech lat firma ponownie może wyjść z ofertą „polskich” obligacji. Deklaruje, że cała grupa ma zapewnione finansowanie do 2015 r. Poza tym wskaźnik kapitałów do należności IPF wynosi ok. 55 proc.

Polski Provident w ubiegłym roku obsługiwał 821 tys. klientów – to jedna trzecia pożyczkobiorców całego IPF. Gerard Ryan, dyrektor generalny grupy, mówi, że celem polskiego oddziału jest pozyskanie 1,2 mln klientów. Brytyjczycy chcą wykorzystać polskie struktury do tegorocznej ekspansji na rynek litewski. Firma zamierza też rozpocząć działalność w Bułgarii. IPF już działa w Wielkiej Brytanii, Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii oraz Meksyku.