Niemniej po porannym urealnieniu wycen podaż miała kilka argumentów, które w środku sesji pozwoliły zepchnąć WIG20 w pobliże psychologicznej, ale też ważnej dla technicznie zorientowanych inwestorów bariery 2300 pkt. Głównymi czynnikami była słabość rynków otoczenia i spadek eurodolara poniżej psychologicznej bariery 1,2700. Pomoc przyszła ze strony rynków amerykańskich, które po dwóch dniach mocnej przeceny szukały wzmocnienia.

Nie bez znaczenia były również dane makro z USA, które razem zbudowały presję wzrostową i pozwolił odrobić niemal całość strat, jakie WIG20 poniósł w trzygodzinnej fali spadkowej z pierwszej połowy sesji.

Piąty z rzędu wzrost indeksu nastroju amerykańskich konsumentów był sygnałem, iż pomijając fiskalne obawy gospodarka w USA ma się coraz lepiej. Również wrześniowe dane o zapasach i sprzedaży hurtowników wymusiły łaskawsze spojrzenie na stan gospodarki i ceny akcji, bo powinny znaleźć przełożenie na pozytywną korektę szacunku dynamiki PKB z III kwartale. Inaczej rzecz ujmując w końcówce dnia warszawski parkiet został poddany presji wzrostowej z rynków otoczenia a blisko czterogodzinna zwyżka wyniosła indeks na poziomy oswojone, neutralne i bezpieczne technicznie.

Bilansem dnia jest zamknięcie WIG20 na poziomie 2323 punktów, który jest właściwie środkową częścią trzytygodniowej konsolidacji w rejonie 2350-2300 pkt. Dla uważnych obserwatorów rynku oczywistym jest, iż indeks ma za sobą trzeci tydzień konsolidacji, która zastąpiła poprzednią, miesięczną konsolidację pomiędzy poziomami 2425 i 2350 pkt. W takim kontekście nie może być zaskoczeniem, iż dzisiejszy spadek indeksu o 0,6 procent odpowiada za większą część straty w skali tygodnia, która wyniosła 0,9 procent.

Obraz rynku notującego skromne zmiany uzupełnia fakt kosmetycznej różnicy pomiędzy dzisiejszym finiszem a otwarciem tygodnia, która wyniosła ledwie 2 punkty. Trudno o lepsze niż skromna zmiana podsumowanie płaskiego w sumie tygodnia. 

Adam Stańczak