W efekcie o poranku w otoczeniu pojawiła się presja wzrostowa, której źródłem były również giełdy europejskie. Niestety w przypadku WIG20 cieniem na rynku położyło się czwartkowe zamknięcie, które skokowo przesunęło indeks o 0,7 procent w górę i zbudowało barierę ograniczającą pozytywny wpływ giełd otoczenia na wartość indeksu.

Przez pierwsze trzy godziny notowań gracze w Warszawie biernie przyglądali się poprawie nastrojów w otoczeniu, by w południe poddać się presji spadkowej. W istocie od południa sesję zdominował senny trend spadkowy, którego finalną częścią były mizerne dane o przychodach i wydatkach konsumentów w USA. Lekkie cofnięcie okazało się finalnym uderzeniem podaży i do końca dnia indeks nie powiększył już strat mimo recesyjnego odczytu indeksu Chicago PMI, który pierwszy raz od trzech lat spadł poniżej progu 50 pkt.

Trzecią część sesji zdominował kolejny po porannym trend boczny, który zakończył się skokowym podniesieniem cen na finałowym fixingu i na zamknięciu strata indeksu została zredukowana do 0,2 procent. W skali tygodnia WIG20 stracił ledwie 0,4 procent, ale nie zmienia to faktu, iż był to drugi tydzień przeceny po zawahaniu indeksu w pobliżu górnego ograniczenia rocznej konsolidacji. W praktyce odejście od okolic 2450-2400 pkt. jest na tyle małe, iż nie przynosi żadnych konsekwencji. W sumie WIG20 skończył drugi tydzień nad poziomem 2350 pkt., który pokonał skokowo w połowie września.

W tej perspektywie patrząc spadkowa sesje nie wnosi niczego do obrazu rynku a do odnotowania się tylko pozytywne fakty. W mocy pozostaje zamknięcie pomiędzy oporami w rejonie 2450 pkt. a wsparciem w rejonie 2350 pkt. i dopiero nowy tydzień pokaże, czy podaż stać na wybicie dołem i oddalenie nowego podejścia do 2450 pkt. Kolejnym jest zwyżka WIG20 w miesiąc o 5 procent i zamknięcie miesiąca na poziomie najwyższym od października zeszłego roku. W sumie popyt ma na czym budować fundament pod wybicie z rocznej konsolidacji a korekcyjny ruch, jaki pojawił się w ostatnich dwóch tygodniach, nie niesie dziś poważniejszych zagrożeń. 

Adam Stańczak