W środę, podobnie jak dzień wcześniej, początek handlu na giełdach naszego kontynentu przyniósł jedynie symboliczne zmiany. Dość szybko jednak zaczęły grać rolę emocje związane z jednej strony z wciąż niepokojącymi informacjami dotyczącymi stanu i perspektyw gospodarki, z drugiej zaś z nadziejami na bardziej stanowcze działania banków centralnych. Jeszcze przed upływem pierwszej godziny notowań humory zmroziła informacja o spadku indeksu PMI w chińskim sektorze usług. Utrzymał się on powyżej 50 punktów, ale wyraźnie zmierza w kierunku jego przełamania.

Analogiczny wskaźnik w Niemczech znalazł się poniżej tego krytycznego poziomu. Odczyt był zgodny z oczekiwaniami. Podobnie było w przypadku usług w całej strefie euro, gdzie można było mówić o rozczarowaniu, gdyż wynik był gorszy niż się spodziewano.

W efekcie około godziny 11.00 główne indeksy europejskie poszły ostro w dół, a za nimi podążyły wskaźniki naszego parkietu. WIG20 znalazł się jednak zaledwie cztery punkty poniżej wtorkowego zamknięcia, podczas gdy DAX zniżkował o prawie 0,6 proc., a CAC40 o niemal 0,8 proc. W chwilę po ustanowieniu dziennego minimum byki podchwyciły informację, że w czwartkowym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego będzie uczestniczył szef eurogrupy Jean-Claude Juncker, który ma zaprezentować ocenę sytuacji w strefie euro. Można było ten fakt zinterpretować jako wzmocnienie pozycji Mario Draghiego w kontekście niemieckich oporów przed koncepcją skupowania przez EBC obligacji najbardziej zadłużonych państw.

Indeksy wystrzeliły w górę, a gdy entuzjazm osłabł, pojawiły się kolejne pogłoski dotyczące interwencji na rynku długu. Dzienne maksima zostały poprawione. Równie szybkie było cofnięcie na wcześniejsze poziomy, gdy agencje podały, że prawdopodobnie w czwartek Draghi przedstawi jedynie ogólne deklaracje, a decyzję zostaną podjęte dopiero 12 września, po decyzji niemieckiego Sądu Konstytucyjnego. Bloomberg poinformował, że skup obligacji o terminie wykupu nie przekraczającym 3 lat byłby nielimitowany, ale transakcje te byłyby sterylizowane, czyli nie powodowałyby konieczności dodruku pieniądza przez EBC.

Na tę huśtawkę nastrojów WIG20 reagował spokojnie, podążając z niewielkimi zahamowaniami w górę. Wczesnym popołudniem dotarł do 2270 punktów, zyskując prawie 1 proc. W tej fazie notowań liderami wzrostów były zwyżkujące po około 2 proc. akcje KGHM, Pekao i PZU. Charakteryzujące się większą zmiennością i niewielkim wpływem na indeks walory Synthosu szły po południu w górę o 4 proc., zaś papiery Boryszewa taniały o niemal 4 proc. O prawie 3 proc. zniżkowały chwilami akcje JSW po doniesieniach o szykującym się w spółce strajku na tle płacowym.

Po neutralnym rozpoczęciu sesji na Wall Street przewagę zaczęły stopniowo zyskiwać niedźwiedzie. To negatywnie wpływało na nastroje inwestorów na naszym kontynencie. 

WIG20 zwyżkował ostatecznie o 0,55 proc., WIG wzrósł o 0,4 proc., mWIG40 o 0,03 proc., a sWIG80 o 0,26 proc. Obroty wyniosły 524 mln zł.

Roman Przasnyski