Indeksy giełd naszego kontynentu zaczęły wtorkową sesję w pobliżu poziomów zamknięcia z poprzedniego dnia. WIG20 i WIG na otwarciu traciły po kilka setnych procent. Po dwugodzinnej niezbyt agresywnej przepychance, przewagę uzyskały niedźwiedzie. Ich zdobycze nie przekraczały 0,2-0,3 proc. Nieco większy był ruch w segmencie małych i średnich spółek. mWIG40 i sWIG80 zniżkowały po 0,6-0,8 proc.

Wskaźnikiem najmocniej tracącym na wartości był WIG Budownictwo. Szedł w dół o niemal 1,5 proc. Niedawne spadki odrabiały rosnące o niemal 4 proc. akcje Polimeksu. O ponad 1,5 proc. w dół szły walory Budimeksu, a papiery Trakcji zniżkowały o 2,5 proc., nieznacznie korygując poniedziałkowy prawie 25 proc. wyskok. Z kolej walory PBG odrabiały nieznacznie 11 proc. spadek, rosnąc o ponad 2 proc. 

W gronie największych firm przed południem spadkowiczów było niewielu. W tej grupie prym wiodły taniejące momentami o 2 proc. akcje Kernela i spadające o ponad 1,5 walory Pekao. Po około 1 proc. zniżkowały papiery PGE i TVN. Liderami wzrostów były drożejące po około 1,5 proc. akcje Asseco i BRE.

Początek handlu na głównych parkietach był niemal identyczny, jak w Warszawie. Zmiany indeksów były symboliczne. Niedźwiedzie dość szybko jednak wzięły się do roboty. Najlepiej szło im w Paryżu, gdzie wskaźnik po południu tracił 1 proc. DAX zniżkował o 0,5-0,8 proc., a londyński FTSE szedł w dół o 0,3 proc. Bardzo dobre na tym tle nastroje panowały na giełdach państw najbardziej dotkniętych kryzysem. W Atenach i Madrycie indeksy rosły po ponad 1 proc., a w Mediolanie zwyżka sięgała kilka dziesiątych procent.

Niejednoznaczne były publikowane po południu dane dotyczące amerykańskiej gospodarki. Liczony przez firmę Markit wskaźnik PMI dla przemysłu był minimalnie wyższy niż przed miesiącem, choć wzrósł słabiej, niż się spodziewano. Z kolei analogiczny indeks ISM, wyliczany przez tamtejszy Instytut Zarządzania Podażą, rozczarował. Zamiast wzrosnąć do 50 punktów, jak oczekiwano, obniżył się do 49,6 punktu. To poziom najniższy od lipca 2009 r. Negatywnie zaskoczył też sięgający 0,9 proc. spadek wydatków na inwestycje budowlane.

W efekcie tych publikacji nastroje na giełdach uległy pogorszeniu. Indeksy na Wall Street zniżkowały po 0,5-0,6 proc. Powiększyła się też skala spadków na naszym kontynencie. Tym razem nie zadziałał mechanizm: im gorzej w gospodarce, tym większe szanse na luzowanie polityki pieniężnej przez Fed.

Indeks naszych największych spółek, który tuż przed danymi zza oceanu znalazł się minimalnie nad kreską, błyskawicznie znalazł się w okolicach dziennego minimum. Na pół godziny przed końcem sesji tracił 0,5 proc. WIG zniżkował o 0,6 proc., mWIG40 o 0,7 proc., a sWIG80 o 1 proc. Obroty były równie niskie, jak dzień wcześniej i nieznacznie przekraczały 300 mln zł.

Roman Przasnyski