Jeszcze o poranku cieniem na parkiecie kładła się słaba postawa rynków amerykańskich w dniu wczorajszym i nocne przeceny w Azji, gdzie do rangi wydarzenia urosły słabsze od oczekiwań wyniki spółki Apple. Naprawdę jednak w tle budował się fundament pod korektę, której częścią były spekulacje, iż już w najbliższą środę amerykański bank centralny zdecyduje się na kolejny program pomocy gospodarce. Efektem były zwyżka euro i osłabienie dolara, klasyczne dziś wezwanie do większej akceptacji ryzyka.

W istocie przedpołudniowe notowania zdominował wzrost euro, któremu pomagała nowa fala spekulacji na temat Fed, jak również wypowiedzi przedstawiciela Europejskiego Banku Centralnego o nowych pomysłach rozwiązaniach kryzysu w strefie euro. Nie bez znaczenia były również informacje, iż przedstawiciele Niemiec mieli namawiać Hiszpanów do wystąpienia o międzynarodową pomoc po tym, jak rentowność hiszpańskich obligacji zbliża się do poziomów odcinających rząd w Madrycie od rynku. 

Niestety optymizmu Europy nie chciała podzielić Wall Street, która wprawdzie zaczęła dzień od zwyżek, ale jeszcze w pierwszej godzinie handlu w USA wzrosty zostały wygaszone i Europa wróciła do neutralnych poziomów. Bilansem sesji w Niemczech była zwyżka indeksu DAX o 0,25 procent oraz wzrost francuskiego CAC40 o 0,23 procent. Przed spadkiem nie uchronił się angielski FTSE250, który reagując na recesyjne dane o dynamice PKB oddał 0,12 procent. 

W przypadku WIG20 centralnym punktem handlu były okolice 2120 pkt., które niemal całą sesję przyciągały indeks, jak magnes. Finałem jest zamknięcie na 2118 pkt. i skromna zwyżka średniej, która nie przynosi przełomu na wykresie. Technicznie patrząc najważniejszym elementem jest trzeci z rzędu dzień z utrzymaniem indeksu nad 2100 pkt., co oddala z rynku scenariusz z szybkim spadkiem w ważny dla ocen kondycji rynku rejon 2000 pkt., których przebicie postawiłoby pod znakiem zapytania wielomiesięczny trend boczny.

Adam Stańczak