W istocie już na starcie dnia władzę nad parkietem przejęły solidarnie akcje banków PKO i Pekao, które zdominowały indeksy nie tylko spadkami, ale również wielkością obrotu. Przy znaczącym udziale w indeksie WIG20 spadek cen wielkich banków spowodował, iż średnia nie była wstanie posilić się lepszą od oczekiwań sesją na Wall Street w dniu wczorajszym i zwyżką euro oraz złotego, które zachęcały do większego zaangażowania w ryzykownych segmentach inwestycyjnego krajobrazu. 

Starczy powiedzieć, iż po godzinie notowań na walory PKO i Pekao przypadło około 75 procent obrotu w indeksie WIG20 i niewiele mniej na całym rynku. W kolejnych godzinach proporcje zostały poprawione na rzecz innych firm, ale i tak na końcowym fixingu na 800 mln złotych obrotu w WIG20 przeszło 310 mln przypadło na PKO i ponad 180 mln na Pekao. W istocie blisko 500 mln zł wykonane na akcjach banków dało przeszło połowę obrotu w indeksie WIG, który grupuje wszystkie spółki z parkietu.

W takim kontekście tylko z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, iż w otoczeniu atmosfera była znacznie lepsza. Niemiecki DAX skończył dzień zwyżką o 1,6 procent a na Wall Street indeks Nasdaq Composite rósł o 1,3 procent. Dobrze radził sobie również szeroki S&P500. Bykom na świecie pomagała szukająca zwyżki ropa oraz stale broniące się przed pogłębieniem przeceny euro. Również wyniki kwartalne amerykańskich spółek nie są tak złe, jak oczekiwał tego rynek. 

W praktyce oznacza to, iż słabsza obecnie postawa GPW to w dużej mierze zbieg kilku czynników, z których kluczową była dywidenda KGHM – a dokładniej przeliczenie kursu spółki o dywidendę i związana z tym skokowa strata indeksu WIG20. Dziś cieniem na rynku położyły się informacje o PKO. W efekcie w dobrym dla giełd okresie indeks największych spółek musi walczyć z jednostkowymi wydarzeniami, które w średniej perspektywie są neutralne dla rynku.

Pozytywnym elementem jest fakt, iż mimo zbiegu podażowych czynników WIG20 konsekwentnie utrzymuje się na bezpiecznych poziomach, które mrożą indeks w środku wielomiesięcznej konsolidacji. Również w skrajnie krótkiej perspektywie WIG20 ustabilizował się na wąskiej półce, której granicami są rejony 2150 i 2200 pkt. Zwolennicy analizowania kondycji rynku przez pryzmat wykresów bez trudu uznają, iż za szumem generowanym przez pojedyncze sesje kryje się jeden z dłuższych trendów bocznych w historii indeksu. Podręcznikowe podejście do tak długich konsolidacji zakłada, iż po ich zakończeniu pojawia się ruch o dużej dynamice.

Adam Stańczak