W zakończonym tygodniu na globalnych rynkach akcji handlowano przez pięć dni, ale święto w środku tygodnia w USA, oczekiwanie na dane z amerykańskiego rynku pracy oraz decyzje banków centralnych w Europie spowodowały, iż liczyły się tylko sesje finałowe. W istocie na starcie tygodnia graczy wystraszył recesyjny w wymowie odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu, ale słabe dane tylko wzmocniły wagę publikacji Departamentu Pracy. Z punktu widzenia rynkowych nadziei odczyt nie mógł być gorszy. 

Wzrost liczby etatów o 80 tys. jest słaby, ale nie recesyjny. Inaczej rzecz ujmując gospodarka stale kreuje więcej etatów niż ich traci. W praktyce oznacza to, iż akcent przesuwa się na jakościowe oceny, których centrum zajmuje pytanie, czy dla Fed średni wzrost liczby etatów poniżej 100 tys. jest na tyle niski, by usprawiedliwiał kolejny program luzowania ilościowego. Uwzględniając fakt, iż opublikowane dane są jednak lepsze od odczytu z poprzedniego miesiąca, który nie wywołał mocnej odpowiedzi ze stron Fed, raporty można uznać za ciągle zbyt dobre, by Ben Bernanke i spółka rzucili na rynek długu kolejne miliardy dolarów.

Nie ma jednak wątpliwości, iż niepewność, co do przyszłej polityki Fed, będzie elementem stałym w trakcie kilku kolejnych tygodni. Po zeszłotygodniowych działaniach banków centralnych w Europie i w Chinach, Rezerwa Federalna musi rozważać analogiczne kroki i zapewne w wystąpieniach publicznych reprezentantów jeszcze nie raz pojawią się sygnały i odpowiedzi na pytania sugerujące kolejną wersję „quantitative easing”. Formalnie rzecz biorąc szanse na kolejny program skupu długu z rynku pojawią się dopiero na kolejnym posiedzeniu FOMC 1 sierpnia.

Oczywiście Ben Bernanke może obiecać jakieś kroki wcześniej, jak zrobił to w przeszłości, ale gracze będą żyli z wątpliwościami na temat przyszłych działań Fed przynajmniej do końca bieżącego miesiąca. Jeśli za blisko miesiąc nie będzie żadnej decyzji, to kolejne posiedzenie FOMC zaplanowano dopiero na połowę września. Do tego czasu na rynku pojawią się dwa kolejne raporty z rynku pracy w USA i cała masa innych wskaźników pozwalających ocenić stan gospodarki. W dużej mierze od wymowy publikacji będzie zależało, jak będą kształtowały się rynkowe nadzieje. 

Giełdy nie lubią próżni, więc do końca lipca – mimo wakacyjnego wyciszenia – gracze będą zmuszeni zająć się również czymś innym niż pytaniem, co zrobi Fed. W bliskiej przyszłości z pomocą przyjdzie sezon wyników kwartalnych, który już na pierwszych sesjach nowego tygodnia przyniesie raporty spółek uznawanych za liderów swoich branż. Jak zawsze zacznie Alcoa a tydzień skończą raporty banków JP Morgan Chase oraz Wells Fargo. 

Dobrze będzie, jeśli Alcoa zdoła pochwalić się chociaż skromnym zyskiem na akcję. W przypadku JP Morgan Chase kluczowym elementem będzie skala strat poniesionych na rynku pochodnych. Patrząc na prognozy spółek sezon wyników zapowiada się ciekawie. Poprzeczka jest nisko postawiona a pesymizm na rynku szeroki. W praktyce z takiej mieszanki lubią rodzić się zwyżki, które zaskakują skalą nawet optymistów. 

Adam Stańczak