Warszawscy inwestorzy próbowali we wtorek zrehabilitować się za słabą postawę dzień wcześniej. Szło to jednak dość opornie, choć tym razem nie odstawaliśmy od reszty parkietów naszego kontynentu. Ale też nie błyszczeliśmy, jak na przykład rosnący o 3 proc. moskiewski RTS (to efekt mocno drożejącej ropy naftowej), czy zyskujące po około 1 proc. wskaźniki w Stambule, czy Budapeszcie.

WIG20 zaczął dzień od wzrostu o 0,3 proc. Atak byków w trakcie pierwszej godziny handlu wyniósł indeks naszych największych spółek w okolice 2280 punktów (zabrakło niecałych trzech), zyskując 1 proc. Po tym wyskoku wróciliśmy jednak do szarej, poprzedniej rzeczywistości, czyli do przedziału 2260-2265 punktów. Podaż nie miała siły lub ochoty sprawdzać determinacji posiadaczy akcji.

W gronie blue chips wyróżniały się trzy spółki. Po poniedziałkowej przecenie o niemal 3,5 proc., o tyle samo drożały akcje Banku Handlowego. Po ponad 2 proc. w górę szły walory Bogdanki i KGHM. Później doszlusowały do nich papiery TVN i Pekao. W przypadku tego ostatniego również mieliśmy do czynienia z odrabianiem poniedziałkowych strat. Sztuka ta nie udała się akcjom PKO, które po 2,5 proc. przecenie, we wtorek spadały o 1 proc.

Na głównych parkietach europejskich handel przebiegał w spokojnych nastrojach. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od zwyżek po 0,2-0,3 proc. i przez większą część sesji przebywały w okolicach tego poziomu. Po chwili porannej słabości doszlusował do nich londyński FTSE. Po południu nieco lepiej spisywał się DAX, zwyżkując o 0,7 proc. 

Jednym z nielicznych spadkowiczów na naszym kontynencie był wskaźnik w Atenach. W poniedziałek przedstawiciel Europejskiego Banku Centralnego przestrzegł greckich polityków, by nie tracili czasu na próby rozmiękczania zawartych porozumień, związanych z udzieloną Grecji pomocą. We wtorek pojawiły się informacje, że Grecy szykują przedstawicielom trojki raport przedstawiający alarmująco złe informacje na temat kondycji greckiej gospodarki. W domyśle ma to pokazać, jak rujnujące ich kraj są warunki udzielonej pomocy. Emocji więc pewnie niebawem przybędzie, bo trojka pojawi się w Grecji już w tym tygodniu.

Tymczasem niewiele emocji przyniosły dane zza oceanu, choć okazały się o wiele lepsze niż się spodziewano. Zamówienia na dobra trwałego użytku, po kwietniowym spadku o 0,2 proc., w maju wzrosły o 1,3 proc., a bez uwzględnienia środków transportu zwiększyły się o 0,7 proc. Pozytywnie zaskoczyły także zamówienia amerykańskiego przemysłu, zwyżkując o 0,7 proc., podczas gdy liczono, że pójdą w górę o symboliczne 0,1 proc. W reakcji na te dane indeksy na Wall Street szły w górę po 0,3 proc.

Na pół godziny przed końcem handlu WIG20 znajdował się kilka punktów nad poziomem z otwarcia sesji, zyskując 0,4 proc.

Roman Przasnyski