Mimo niejednoznacznych danych z gospodarki wczorajsza sesja należała do wyjątkowo udanych. Samo otwarcie nie było może imponujące, ale z minuty na minutę było coraz lepiej. Strona popytowa była na tyle silna, że doprowadziła indeks WIG20 do poziomu 2271 pkt. (+1,9 proc.) przy wysokich obrotach: 914 mln zł. W tym samym czasie niemiecki DAX zanotował wzrost o 1,8 proc., francuski CAC40 o 1,7 proc. Również w Stanach Zjednoczonych handel zakończył się pozytywnie. Wyniki amerykańskich indeksów to: S&P500 +1 proc., Nasdaq +1,2 proc. 

Powodem bardzo dobrej sesji na pewno nie były dane makroekonomiczne, które napływały wciągu dnia. Co prawda inflacja w Wielkiej Brytanii okazała się niższa (2,8 proc.) niż prognoza (3 proc.), ale za to odczyt niemieckiego indeksu nastrojów wśród inwestorów instytucjonalnych okazał się fatalny. Wynik -16,9 pkt. przy prognozie +4 pkt. i ostatnim odczycie +10,8 pkt. jednoznacznie świadczy, że przedstawiciele niemieckiego biznesu nie są optymistycznie nastawienia na najbliższe 6 miesięcy. Po południu poznaliśmy dobre dane z rynku nieruchomości w USA. Wydano 780 tys. pozwoleń na budowę nowych domów (prog. 727 tys.), a liczba rozpoczętych inwestycji wyniosła 708 tys. (prog. 720 tys.). 

Dziś kalendarz makroekonomiczny obfituje w ważne informacje, a zwieńczeniem dnia będzie konferencja prasowa po posiedzeniu FED. O godzinie 14:00 poznamy dynamikę produkcji przemysłowej w Polsce oraz wskaźnik inflacji bazowej. Ekonomiści oczekują spadku produkcji r/r z 2,9 proc. do 2,5 proc. przy jednoczesnym utrzymaniu inflacji na niezmienionym poziomie 2,7 proc. r/r. Wieczorem spodziewana jest decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych w USA oraz przede wszystkim wystąpienie Bena Bernanke, z którym prawdopodobnie wiążą się wczorajsze wzrosty.

W otoczeniu coraz częstszych sygnałów dotyczących wchodzenia amerykańskiej gospodarki w recesję, szansa na wzmiankę na temat QE3 rośnie. Choć większość analityków raczej przewiduje przedłużenie "operation twist", to powoli staje się to standardem, że przed wystąpieniem szefa FED światowe giełdy są pompowane przez kapitał spekulacyjny.

Piotr Mazierski