Polityka ekonomiczna nowego prezydenta USA będzie utrudniać odrodzenie krajowego przemysłu, jednak nie powinna zagrozić przyspieszeniu wzrostu gospodarczego oczekiwanego w tym roku.
– Polska jest relatywnie mniej wyeksponowana, na tle państw naszego regionu, na negatywne konsekwencje polityki Donalda Trumpa. I to już zaczyna być widoczne na rynku walutowym – ocenia Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK. Niektórzy spekulacyjnie nastawieni inwestorzy grają na przykład na umocnienie złotego względem węgierskiego forinta. Głównym narzędziem oddziaływania prezydenta Trumpa na europejską gospodarkę będą cła, które zamierza wprowadzić na towary importowane do USA. Dla Węgier amerykański rynek, odnosząc wartość eksportu do wielkości gospodarki, jest ponadtrzykrotnie ważniejszy niż dla Polski. Dodatkowo węgierska sprzedaż zagraniczna opiera się w dużym stopniu na przemyśle motoryzacyjnym, który Donald Trump zamierza szczególnie chronić. Wciąż jednak nie jest przesądzone, w jakim stopniu i kiedy nowy prezydent zrealizuje swoje wyborcze deklaracje mówiące o wprowadzeniu 10–20 proc. ceł na wszystkie zagraniczne produkty importowane do USA.
Kto jest najbardziej narażony?
– W pierwszej kolejności na negatywne konsekwencje polityki celnej nowej administracji narażona jest Azja z Chinami na czele – mówi Jakub Rybacki, kierownik Zespołu Makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.