Kernel, największa ukraińska spółka notowana na GPW, zdaje się być na ostatniej prostej przed opuszczeniem warszawskiej giełdy.
Decyzja kontrolującego spółkę ukraińskiego biznesmena Andrija Werewskiego wpisuje się w trend widoczny na warszawskim rynku od dobrych kilku lat – spadku liczby notowanych firm. Trend napędzają m.in. główni akcjonariusze giełdowych spółek, którzy wolą uwolnić się od rygorów rynku publicznego i zarządzać swoimi firmami bez nadzoru ze strony inwestorów mniejszościowych. Wcześniej trzeba jednak dopełnić kilku procedur i uzyskać zgodę akcjonariuszy.
Kernel tego nie zrobił. Zamierza zniknąć z rynku (wbrew protestom mniejszościowych udziałowców), wykorzystując fakt, że jest zarejestrowany w Luksemburgu. Wcześniej w kilku emisjach sprzedał im akcje za ponad 1 mld zł. Główny akcjonariusz cynicznie wykorzystał wojnę, która spowodowała spadek notowań Kernela, obniżając tym samym koszty wyjścia z giełdy. Zaszkodził też reputacji naszego rynku w oczach inwestorów zagranicznych. Takich też miał Kernel, biorąc pod uwagę, że to jeden z największych producentów oleju słonecznikowego na świecie. Oni również mają prawo czuć się oszukani.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.