Nasza waluta zyska w drugiej części 2023 r., gdy szczyty inflacji będą za nami, a światowa gospodarka zacznie przyspieszać.

Momentami w 2022 r. za dolara, euro czy franka trzeba było zapłacić nawet ponad 5 zł. W ostatnich miesiącach złoty odrabia jednak straty. Zdaniem ekspertów w przyszłym roku kurs amerykańskiej waluty może spaść do ok. 4 zł.
Rafał Sadoch, analityk BM mBanku, przyznaje, że choć 2023 r. inwestorzy witają w ponurych nastrojach, a wiele gospodarek osuwa się w recesję ze względu na rekordową inflację i przeprowadzone podwyżki stóp procentowych, to kolejne miesiące powinny przynieść poprawę. - To umocni waluty rynków wschodzących, do których zaliczany jest także złoty. Równocześnie czas amerykańskiej waluty powinien już minąć. Z tego względu spodziewamy się, że w perspektywie kilkunastu miesięcy notowania dolara będą spadać w kierunku 4 zł - mówi Sadoch.
Również Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl, przyznaje, że tendencja wzrostu wartości złotego ma szansę utrzymać się, ale pierwsze miesiące mogą przynieść wyhamowanie. Dopiero w drugiej części roku, gdy szczyty inflacji będą już za nami, a światowa gospodarka może zacząć przyspieszać, złoty powinien stać się beneficjentem napływu kapitału na rynki wschodzące.
W najbliższym okresie atutem dolara znów może stawać się polityka Rezerwy Federalnej. Rynkowa średnia prognoz, zakładająca wzrost stóp na trzech kolejnych posiedzeniach Fed o ledwie 0,5 pkt proc., wydaje się zbyt niska. Sami członkowie Fed wskazują zresztą na potrzebę zakończenia cyklu ze stopami wyraźnie powyżej 5 proc., podczas gdy obecnie jest to 3,75-4,00 proc., i wykluczają obniżki stóp wcześniej niż w 2024 r. - Na koniec I kw. 2023 r. dolar powinien kosztować nieco więcej niż obecnie, ok. 4,50 zł. Wraz z poprawą kondycji gospodarek, zakończeniem cyklu podwyżek przez Fed i opanowaniem inflacji może jednak osuwać się w dół. W optymistycznym scenariuszu za kilkanaście miesięcy będzie wart mniej niż 4 zł - ocenia analityk Cinkciarza.pl.
Natomiast Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego Noble Securities, uważa, że ostatnie osłabienie dolara to tylko chwilowa przerwa. - Główną walutą świata jest dolar amerykański, więc jastrzębia polityka Fed umacniała dolara w ciągu półtora roku, a ostatnie osłabienie traktuję jako korektę siły, po której nastąpi ponowna fala wzrostowa. Podwyższenie przez Fed oczekiwanej stopy procentowej na koniec 2023 r. z 4,6 proc. do 5,1 proc. świadczy o determinacji amerykańskich władz monetarnych, choć jest traktowane przez inwestorów z przymrużeniem oka, więc jest przestrzeń do zaskoczenia - twierdzi Kozłowski. Dodaje, że ponieważ Europejski Bank Centralny jest w tyle za Fedem pod względem wysokości stopy procentowej, a dane gospodarcze wciąż się pogarszają, to jest to otoczenie sprzyjające dolarowi.
Analitycy BM mBanku prognozują na koniec 2023 r. kurs euro na poziomie 4,60 zł. Ich zdaniem parytet na eurodolarze, czyli zrównanie się kursów, to już historia. - Obecnie pałeczkę lidera w normalizacji polityki monetarnej powinien przejąć EBC. Mimo jastrzębich komunikatów, jakie płynęły ze strony amerykańskich bankierów centralnych, w przypadku Fedu wielkimi krokami zbliżamy się do zakończenia cyklu normalizacji polityki monetarnej - mówi Rafał Sadoch.
Z kolei analityk Cinkciarza.pl spodziewa się, że na koniec marca euro kosztować będzie ok. 4,70 zł. - Wydaje się, że kurs może „przezimować” na tych pułapach. W kolejnych kwartałach euro może osuwać się w kierunku 4,40 zł i tym samym wrócić do najniższych stanów po wybuchu pandemii koronawirusa - prognozuje Sawicki.
Ten rok przyniósł umocnienie franka szwajcarskiego m.in. dlatego, że jest on przez inwestorów uznawany za bezpieczną przystań i przyciągał kapitał w miarę narastania strachu i niepewności w związku z wojną. Eksperci przyznają, że siła franka miała jednak także drugie dno. W gronie największych banków centralnych trudno znaleźć drugi, który przeszedłby tak wielką metamorfozę jak Szwajcarski Bank Narodowy.
- Po latach porzucono politykę ujemnych stóp procentowych i koszt pieniądza wzrósł o 1,75 pkt proc. Ten zwrot połączony z głębokim spowolnieniem światowej gospodarki powinien przełożyć się na utrzymanie siły franka. Spodziewamy się, że jeszcze na koniec I kw. 2023 r. kurs powinien być blisko 4,80 zł i dopiero pod koniec 2023 r. zadomowi się poniżej 4,50 zł - mówi Sawicki. ©℗
Złoty oddala się od tegorocznych szczytów / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe