Kilka tygodni temu pół polskiego internetu miało ubaw po pachy, czytając artykuł „Gazety Wyborczej” o problemach klasy średniej z inflacją. Ten o Pawle, który zamiast na Seszelach będzie musiał spędzić wakacje w Turcji, bo inaczej nie starczy mu na wykończenie 200-metrowego domu pod Warszawą. O dziecku Agaty, które odtąd będzie jadło lody tylko z Żabki, zamiast z cukierni. I o Marku, który nie kupi nowego upragnionego psa do domku z ogródkiem.
To jednak nie młodzi przedstawiciele wyższej klasy średniej z jednym dzieckiem (bo to ich głównie dotyczyły bolączki opisywane we wspomnianym artykule) tracą na inflacji. Badania pokazują, że wzrost cen najbardziej uderza w najuboższych, rodziny wielodzietne, rolników oraz starszych – emerytów i rencistów.