"Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w czerwcu 2022 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 15,6 proc. (wskaźnik cen 115,6), a w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły o 1,5 proc. (wskaźnik cen 101,5)" - czytamy w komunikacie.

GUS

Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 14,1 proc. r/r, nośników energii - wzrosły o 35,3 proc. r/r, paliw do prywatnych środków transportu zwiększyły się o 46,7 proc r/r, podano w komunikacie.

Reklama

W ujęciu miesięcznym, ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 0,7 proc., nośników energii wzrosły o 3 proc., natomiast paliw do prywatnych środków transportu zwiększyły się o 9,4 proc., podano także.

Konsensus rynkowy wyniósł 15,5 proc. r/r.

Reklama

"Widać pewne pozytywy"

„Widać pewne pozytywy, które są ważne dla rynków finansowych (ostatnio coraz więcej uwagi przykładają do niższych odczytów inflacji albo słabszych danych o aktywności niż jastrzębich komentarzy banków centralnych)” – stwierdził główny ekonomista ING BSK Rafał Benecki.

Wśród pozytywów wymienił wolniejszy wzrost cen żywności (0,7 proc. w czerwcu a nie 1,3 proc. jak w maju i 4,1 proc. w kwietniu oraz minimalnie wolniejszy wzrost inflacji bazowej (o 0,9 proc. w stosunku do wzrostu o 1 proc. w maju i o 1,3 proc. Zwrócił też uwagę, że wzrost cen w czerwcu w stosunku do maja o 1,5 proc. został podbity przez ceny paliw, które zdrożały o 9,4 proc., licząc miesiąc do miesiąca.

„Naszym zdaniem jednak to nie powód do zadowolenia, bo inflacja osiąga nowe rekordy (15,6 proc. r/r to najwyżej od lutego 1997 roku). Problemem są bardzo wysokie oczekiwania inflacyjne i efekty drugiej rundy. Brak kontroli tych procesów to bardzo duże ryzyko dla celu inflacyjnego banku centralnego, które rodzi duże obawy, że inflacja stanie się uporczywa” – stwierdził Benecki.

Dodał, że ze względu na piątkowy odczyt PMI, który pokazał spadek tego wskaźnika do 44,4 pkt. z 48,5 pkt. w maju, „sytuacja się komplikuje”.

„Duże podwyżki w regionie wywindowały oczekiwania odnośnie NBP. Ale silny spadek PMI to scenariusz spowolnienia. Naszym zdaniem, jeżeli RPP zbyt dużo uwagi da PMI i podniesie +50pb, złoty straci, +75bp nieznacznie, +100bp jest neutralne/pozytywne dla złotego” – ocenił Benecki. – „Spodziewamy się podwyżki o 75pb z ryzykiem w górę” – dodał.

Szczyt inflacji w sierpniu

Szczyt inflacji przypadnie w sierpniu - prognozuje Jakub Rybacki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Według eksperta w kolejnych miesiącach drożeć będą zarówno żywność jak i towary przemysłowe.

Ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwrócił uwagę, że wzrost inflacji był zgodny z oczekiwaniami. "Jesteśmy coraz bliżej szczytu wzrostu cen. Spadki cen surowców na rynkach globalnych oraz mniejszy popyt konsumencki spowodują wyhamowanie inflacji w drugiej połowie roku" - ocenił Rybacki.

Dodał, że wzrost inflacji w czerwcu - nieco powyżej rynkowych prognoz mówiących o 15,5-proc. - to głównie efekt kolejnych wzrostów cen paliw – "tankowanie na stacjach benzynowych jest obecnie o 46,7 proc. droższe niż rok temu". Systematycznie rosną ceny towarów przemysłowych i usług – tzw. inflacja bazowa przekroczyła w czerwcu 9 proc.

PIE spodziewa się, że szczyt inflacji przypadnie w sierpniu. "CPI prawdopodobnie znajdzie się w okolicach 16,5 proc. W kolejnych miesiące drożeć będą zarówno żywność, jak i towary przemysłowe" - prognozuje Rybacki. Jak wyjaśnił, to bezpośrednie skutki reorganizacji łańcuchów dostaw oraz związanych z nimi niedoborów materiałów.

W ocenie analityka w dalszej perspektywie inflacja bazowa zacznie spadać. "W głównych gospodarkach światowych już obecnie obserwujemy spadek popytu i rosnące zapasy" - zauważył. Dodał, że w takim otoczeniu firmy będą miały mniejsze możliwości podnoszenia cen. "Podwyżki stóp procentowych schłodzą również wzrost płac i cen w sektorze usług" - przewiduje Rybacki.

Lewiatan: możliwe jest ograniczenie popytu konsumpcyjnego

Według eksperta Lewiatana jest to najwyższy odczyt inflacji od ponad 25 lat. Zielonka wskazał, że ceny zmieniają się dużo szybciej i wszyscy konsumenci to odczuwają, co widać w danych ankietowych dotyczących koniunktury konsumenckiej. "Polacy w czarnych barwach widzą zarówno bieżącą sytuację, jak i przyszłą. Może to oznaczać ograniczenie w końcu popytu konsumpcyjnego. Byłoby to kolejnym czynnikiem przepowiadającym początek ostrego hamowania gospodarczego. Z drugiej strony osłabienie koniunktury może mieć decydujący wpływ na kolejne decyzje RPP. Nasz scenariusz na maksymalną stopę procentową w 2022 r. – 6,5 proc. - pozostaje wciąż aktualny" - napisał analityk.

Wyliczył, że biorąc pod uwagę wyliczenia GUS 100 zł z czerwca 2021 r. jest obecnie warte 86 zł, a w rzeczywistości - jego zdaniem - jest to pewnie bliżej 60 zł. Ekspert ocenił, że tak silny wzrost cen w stosunku do minionego roku podyktowany jest prawdopodobnie coraz droższą ropą naftową na świecie oraz wysokimi kosztami wytwarzania energii. W przypadku Polski dochodzi do tego również wzrost cen opału. Zielonka wskazał, że dla samego wskaźnika inflacji, ze względu na metodologię liczenia, zapowiadane rabaty na paliwo czy dopłaty do tony węgla nie będą miały większego znaczenia.

"W najbliższych dwóch, trzech miesiącach musimy być przygotowani na kolejne rekordowe odczyty wskaźnika inflacji. Przedsiębiorcy mają i będą mieć cały czas problemy z podwyższonymi kosztami wytworzenia produktów. Wystarczy tylko wspomnieć, że ceny dla producentów kolejny miesiąc z rzędu wzrastają o ponad 24 proc." - napisał.

PKO BP: Presja cenowa zaczyna słabnąć

Eksperci odnieśli się do opublikowanego w piątek przez S&P Global wskaźnika PMI dla krajowego przetwórstwa, który w czerwcu spadł do 44,4 pkt. z 48,5 pkt. w maju.

"Najniższy od 25 miesięcy odczyt wynikał ze spadku nowych zamówień oraz produkcji. Spadało także zatrudnienie, a optymizm firm co do przyszłości zanotował najgorszy wynik od wybuchu pandemii" - wskazali ekonomiści PKO BP. "Dane skłaniają RPP (Radę Polityki Pieniężnej - PAP) do przyjęcia dużo bardziej ostrożnego podejścia do zaostrzania polityki pieniężnej. Nadal uważamy, że cykl podwyżek stóp procentowych NBP wkrótce się skończy" - przewidują.

"Według komentarza S&P Global, dostawcy indeksu, spadki produkcji i zamówień były +zapierające dech w piersiach+. Niższe odczyty produkcji i zamówień odnotowano jedynie w trakcie pandemii i kryzysu 2008-2009" - przypomniał PKO BP.

"Ankietowane firmy tłumaczyły spadki zamówień niestabilnością warunków gospodarczych wskutek wojny w Ukrainie oraz wysoką inflacją. Mocny wzrost popytu w warunkach rekordowych wzrostów cen kilka miesięcy temu nie potrwał długo – rosnące koszty zmusiły kontrahentów do redukcji zamówień" - zaznaczyli analitycy. Bank zauważył, że nowe zamówienia eksportowe odnotowały najgłębszy spadek od maja 2020.

Zdaniem ekspertów PKO BP presja cenowa zaczyna słabnąć. "Opóźnienia w dostawach są najmniejsze od października 2020 r., ceny wyrobów gotowych rosły w najniższym tempie od stycznia 2021 r., aktywność zakupowa firm była najniższa od 2 lat, zapasy firm spadły po raz pierwszy od marca 2021" - wyjaśnili.

Po raz pierwszy od listopada 2021 r. spadło zatrudnienie. "Ankietowane firmy informują o tym, że nie zastępują odchodzących pracowników, część z nich zwalnia przymusowo ze względu na cięcia kosztów" - poinformował bank.

"Wyniki krajowego PMI wpisują się w to, co widać na całym świecie. Fala szybkiego pogorszenia koniunktury rozlewa się po całym globalnym przetwórstwie przemysłowym" - podkreślili analitycy PKO BP.

PKO BP zwrócił uwagę, że "tymczasem bankierzy centralni na świecie nadal nie widzą recesji, niektórzy mówią o wewnętrznych mechanizmach odporności gospodarki (Lagarde z EBC) – krótkotrwała recesja ma być lekiem na inflację".

"No cóż... Inflacja także miała być tymczasowa... Wydaje się, że przebudzenie może nastąpić dosyć szybko, wraz z pogarszającymi się wynikami sektora publicznego. Przykładowo, ostatnie dane o budżecie federalnym z USA pokazały, że dochody podatkowe spadały w maju w tempie dwucyfrowym" - skomentowali analitycy.