Ubiegły rok przyniósł wydłużenie przerw w dostępności dla klientów bankowości elektronicznej. W profilach instytucji finansowych w serwisach społecznościowych coraz częściej można spotkać komunikaty o czasowym wyłączeniu usług. Potwierdzenie przynoszą dane przedstawione po raz pierwszy przez Komisję Nadzoru Finansowego. Wynika z nich, że w IV kw. ub.r. średni czas niedostępności zdalnych kanałów wynosił ok. 100 godzin. Oznacza to, że system, który działa 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, był nieczynny w sumie przez cztery dni w ciągu kwartału. Wcześniej rzadko zdarzało się, by niedostępność przeciętnie przekraczała 50 godzin na kwartał.
„Średni czas niedostępności bankowości elektronicznej wzrósł istotnie w ostatnim czasie. Możliwym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest istotny wzrost zainteresowania bankowością elektroniczną w warunkach pandemii, co wpłynęło na konieczność dostosowania systemów informatycznych banków do nowej sytuacji” – informuje KNF. Stosunkowo rzadko ograniczenia dla klientów wynikały z awarii. 90 proc. przerw było planowanych, a prace serwisowe przeprowadzano zwykle w godzinach nocnych i w weekendy, gdy i tak nie da się zrealizować np. standardowego przelewu.