Niespodziewane ogłoszenie rezygnacji prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełły było wiązane z tarciami wewnątrz obozu rządzącego (szef kontrolowanego przez Skarb Państwa banku miał poparcie premiera Mateusza Morawieckiego) czy budzącą z dzisiejszej perspektywy zastrzeżenia decyzją sprzed kilku lat o przejęciu Nordea Banku Polska, instytucji z dużym portfelem kredytów walutowych. „Puls Biznesu” wskazywał znaczenie niedawnego walnego zgromadzenia, na którym resortowi aktywów państwowych Jacka Sasina nie udało się przegłosować przerwy w obradach, która miała służyć wyklarowaniu się sytuacji w zakresie kredytów walutowych i finalnie ministerstwo musiało poprzeć program ugód.
Ale nie była to jedyna sprawa, jakiej dotyczyło walne. Zapowiedzi wejścia przez PKO BP w ugody z osobami spłacającymi hipoteczne kredyty walutowe towarzyszyła inna deklaracja: że spółka przeprowadzi skup akcji własnych. Fundusz, z którego będą pokrywane straty związane z przewalutowaniem kredytów, zaplanowano na 6,7 mld zł. Skup akcji w perspektywie pięciu lat miał objąć maksymalnie 10 proc. walorów banku o łącznej wartości 4,5 mld zł. Tego typu operacja – w polskiej bankowości pionierska – służyłaby stabilizacji notowań banku. W ubiegłym roku dokonano modyfikacji statutu spółki pozwalającego na jej przeprowadzenie.