Reklama
PKO BP pochwalił się wypracowaniem w kryzysowym 2020 r. 2,6 mld zł zysku netto. Wynik okazał się wprawdzie o jedną trzecią mniejszy niż rok wcześniej, ale równocześnie zysk największego krajowego banku stanowi jedną trzecią rezultatu całego naszego sektora. Tyle że to dane wstępne. Finalnie rezultaty mogą być słabsze – wszystko zależy od rozstrzygnięć dotyczących walutowych kredytów hipotecznych.
Chodzi o dwie sprawy: odpowiedź Izby Cywilnej Sądu Najwyższego na pytania I prezes SN dotyczące sposobu rozstrzygania sporów dotyczących walutowych hipotek oraz o losy inicjatywy dotyczącej ugód banków z klientami i przewalutowania kredytów z franków na złote.
Przy okazji wczorajszej prezentacji wyników przedstawiciele PKO nie odnieśli się do potencjalnego wpływu werdyktu IC SN. Kilka dni temu Cezary Stypułkowski, szef mBanku, szacował, że dla jego instytucji w skrajnym przypadku może to być kwota rzędu 15 mld zł. W PKO BP portfel kredytów we frankach to 20 mld zł, ryzyko prawne jest tam jednak mniejsze – państwowy bank udzielał głównie kredytów denominowanych w walutach obcych, a nie indeksowanych do nich. Tego typu umowy są trudniejsze do podważenia w sądach.
Zarząd PKO BP przedstawił natomiast możliwe finansowe skutki przewalutowania. Przy przewalutowaniu wszystkich kredytów, zarówno tych, które są wciąż w bilansie banku, jak i już spłaconych, kapitały PKO obniżyłyby się o 6,1–6,7 mld zł. Gdyby pod uwagę wziąć tylko kredyty „żyjące”, zmalałyby do 4,9–5,5 mld zł.
Przewalutowanie kredytów miałoby też pozytywne aspekty. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem resortu finansów byłoby kosztem podatkowym. Skutkowałoby też zmniejszeniem wymogów kapitałowych. W efekcie nawet przy spadku funduszy własnych nie musiałoby oznaczać znaczącej obniżki wskaźników bezpieczeństwa bacznie obserwowavnych przez nadzór. Rafał Kozłowski, odpowiedzialny w zarządzie PKO za finanse, podkreślał, że bank zgromadził ok. 10 mld zł buforów związanych z hipotekami walutowymi. Połowa to dodatkowy kapitał związany z wyższymi wagami ryzyka dla tego typu należności. A mniej więcej jedna czwarta to rezerwy na ryzyko prawne i ryzyko kredytowe.
Bank przeprowadził wśród klientów „frankowych” ankietę, z której wynika, że siedmiu na dziesięciu kredytobiorców jest skłonnych przystać na przewalutowanie zgodne z propozycją Jacka Jastrzębskiego, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Polegałoby ono na przeliczeniu kredytu tak, jakby był udzielony w złotych i z oprocentowaniem zależnym od stopy WIBOR. – 25 proc. klientów potrzebuje dodatkowych informacji, by przychylić się do tego rozwiązania. 5 proc. jest sceptycznych – mówił wczoraj Zbigniew Jagiełło, prezes PKO. Bank prowadzi teraz obejmujący kilkadziesiąt przypadków pilotaż ugód. Kolejnym etapem ma być nadzwyczajne walne zgromadzenie, na którym akcjonariusze (niemal 30 proc. akcji należy do Skarbu Państwa) podejmą decyzję, czy program ugód będzie realizowany. W PKO dotyczyłby on ok. 100 tys. kredytów.
– Rok 2021 będzie rokiem ugód i rozwiązania problemu, który jest prezentowany w bilansie banku. To umożliwi skokowy rozwój bez tego obciążenia – stwierdził Jagiełło.
Nie wszystkie instytucje są w równie dobrym położeniu. Getin Noble Bank poinformował w poniedziałek o utworzeniu dodatkowej rezerwy na ryzyko prawne hipotek walutowych w wysokości 110 mln zł. W efekcie jego współczynnik kapitałowy spadł poniżej poziomu 8 proc. wymaganego przez regulacje unijne. Poniżej wymogów krajowego nadzoru bank był już wcześniej. ©℗
Rezerwy na ryzyko prawne związane z kredytami walutowymi (mln zł)