Według Borowskiego, pytanie w referendum mogłoby brzmieć: "czy wyrażasz zgodę na podjęcie wszelkich, niezbędnych kroków, w tym na zmianę konstytucji, aby Polska z dniem 1 stycznia 2012 roku stała się członkiem strefy euro".
Szef koła SdPl przypomniał na środowej konferencji prasowej w Sejmie, że sprawę przyjęcia euro Polacy już raz rozstrzygnęli w referendum - w czerwcu 2003 roku - kiedy decydowali o przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej.
Jak zauważył jednak, dziś w sprawie przyjęcia wspólnej unijnej waluty mamy do czynienia z patem.
"Rząd i część opozycji, m.in. Porozumienie dla Przyszłości (SdPl, PD, Zieloni 2004) uważa, że trzeba jasno, publicznie powiedzieć, że jesteśmy gotowi do zmiany konstytucji i do przygotowań do wejścia do strefy euro. PiS jest przeciw, a ma dostateczną siłę w parlamencie, żeby zablokować zmiany w konstytucji" - zaznaczył Borowski.
Jego zdaniem jednak pat ten można przełamać organizując drugie referendum wraz z czerwcowymi wyborami do PE. Borowski zastrzegł, że wszystkie siły polityczne musiałyby podpisać, a przynajmniej wyrazić publicznie, zobowiązanie, że będą respektować jego wyniki, bez względu na frekwencję.
Szef koła SdPl uważa, że zobowiązanie to jest "absolutnie kluczową" sprawą, ponieważ w Polsce osiągnięcie frekwencji powyżej 50 proc. (to wymagana większość, by referendum było ważne) jest bardzo trudne.
"Jeśli PiS zgodziłby się na to i obiecałby respektowanie wyników tego referendum, również przy frekwencji poniżej 50 proc., ten pat można by przełamać i oddać rzeczywiście decyzję w ręce obywateli, oczywiście tych, którzy są zainteresowani, którzy chcą, którzy do tego referendum pójdą" - podkreślił Borowski.
Z podobnym jak polityk SdPl apelem w sprawie referendum na temat euro wystąpił w poniedziałek poseł PO Janusz Palikot.