Ewentualny rozpad strefy euro to nie tylko potężne trzęsienie ziemi na rynkach finansowych, lecz także wiele drobnych, acz uciążliwych problemów, które trzeba by było rozwiązać. Przekonały się o tym dwa globalne banki, które postanowiły się przygotować na katastroficzny scenariusz.
Jak ujawnił dziennik „The Wall Street Journal”, działy zajmujące się systemami informatycznymi i telekomunikacyjnymi w tych bankach – niestety nieujawnionych z nazwy – skontaktowały się ze SWIFT-em w celu przygotowaniem swoich systemów. SWIFT (Stowarzyszenie na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej) to mająca siedzibę w Belgii organizacja, która utrzymuje sieć telekomunikacyjną używaną w transakcjach między bankami i innymi instytucjami finansowymi.
Częścią tego systemu są m.in. nadawane przez ISO (Międzynarodową Organizację Normalizacyjną) trzyliterowe kody walutowe, które używane są wszędzie – od wielomilionowych przelewów do oznaczenia kursów w gazetach – jak np. skrót USD dla dolara amerykańskiego czy PLN dla złotówki.