W ostatnich raportach zwracałem uwagę, iż po serii słabszych danych makroekonomicznych ze strefy euro, rynek może się obawiać niespodzianki ze strony Europejskiego Banku Centralnego – chociaż tzw. mocne ekonomiczne fakty na to nie wskazywały.
Reklama

I tak ruch na EUR/USD po decyzji o godz. 13:45, która utrzymała stopy procentowe na obecnym poziomie nie był zbyt duży (w okolice 1,3120), to prawdziwy „szał” zaczął się dopiero po tym, jak szef Europejskiego Banku Centralnego rozpoczął konferencję prasową o godz. 14:30.

Ze słów Mario Draghiego można wywnioskować, że najgorsze mamy już za sobą – w nadchodzącym roku oczekuje się wzrostu zaufania na rynkach finansowych, a także ożywienia w gospodarce, chociaż nadal pozostanie ona słaba. Prawdziwą euforię wywołały dopiero słowa, iż dzisiejsza decyzja o utrzymaniu stóp była jednomyślna, co wobec powyższego sugeruje, iż dyskusja nt. luzowania w strefie euro w zasadzie jest zamknięta (przypomnijmy, iż w grudniu część członków ECB opowiadała się za obniżką, która ostatecznie nie została przegłosowana). Szef ECB dodał jednocześnie, iż bank centralny jest daleki od rozważania tzw. strategii wyjścia z dotychczasowej polityki, w tym nadzwyczajnych środków podjętych wobec banków. Reasumując, ECB woli zachować status quo i obserwować tendencje w gospodarce, licząc na to, iż nie pojawi się już nikt nowy z problemami.

Tyle, że tutaj żadnej pewności nie ma. W czasie odkłada się sprawa pomocy dla Cypru (potwierdził to dzisiaj szef Eurogrupy, J.C.Juncker), który mimo, że jest małym krajem, to jednak może okazać się dobrym testem na utrzymanie europejskiej solidarności. Z kolei w Grecji koalicja rządowa topnieje – dzisiaj z PASOK odszedł kolejny parlamentarzysta i tym samym większość (razem z DIMAR) wynosi obecnie 163/300.

Tymczasem przed nami głosowania ważnych ustaw podatkowych i misja kontrolna MFW – może się okazać, iż spełnią się pesymistyczne oczekiwania niektórych obserwatorów, iż premier Samaras utraci większość jeszcze w tym półroczu, co może na powrót reaktywować „grecką sagę”. Wreszcie, o ile nastroje wokół Hiszpanii nieco się poprawiły (rentowności 10-letnich obligacji spadły dzisiaj poniżej 5 proc. (po raz pierwszy od marca ub.r.), to nie należy przeceniać Włoch. Biorąc pod uwagę dość rozwarstwioną scenę polityczną i konieczność budowania nieraz egzotycznych koalicji, może się okazać, że nowy rząd po wyborach zaplanowanych na koniec lutego zaprzepaści dokonania Mario Montiego. Wreszcie od połowy lutego, rynki będą żyć znów klifem fiskalnym w USA, zwłaszcza, że należy oczekiwać zawarcia porozumienia (ewentualnie ruszy automat) odnośnie cięć wydatków. Dość prawdopodobne jest też podwyższenie limitu zadłużenia, co może sprowokować agencje ratingowe do cięcia prestiżowych AAA w marcu i tym samym… umocnienia dolara.

Dzisiejsza zwyżka zaprowadziła nas w okolice 1,3218, czyli powyżej zakładanych 1,3160-70, które wynikały z dolnego ograniczenia konsolidacji, jaka miała miejsce w ostatniej dekadzie grudnia. W kalendarzu na najbliższe godziny mamy dane nt. inflacji CPI i PPI w Chinach o godz. 02:30, która może mieć większe znaczenie dla sentymentu wokół walut azjatyckich, chociaż większe znaczenie mogą mieć informacje nt. japońskiego programu stymulacyjnego. Poza tym o godz. 9:00 rano poznamy dane nt. dynamiki produkcji przemysłowej w Hiszpanii. Rejon 1,3225-45 na EURUSD to już dość mocny opór, który nie powinien zostać łatwo pokonany.

W godzinach porannych duży wpływ na EURUSD może mieć EURJPY, gdzie możemy zobaczyć umocnienie jena na zasadzie reguły – kupuj plotki, sprzedaj fakty. Tym samym jutro rano EUR/USD powinien być kwotowany w okolicach 1,3165-75.

Marek Rogalski