Oszustwo na 2 mld zł. Na tyle wyliczyła szkodę blisko ośmiu tysięcy obligatariuszy prokuratura zajmująca się GetBackiem. Akt oskarżenia pojawi się prawdopodobnie w październiku. Śledczy zamierzają stopniowo kierować akty oskarżenia do sądu i dzielić sprawę na różne wątki. Na pierwszy ogień pójdzie oszustwo.
Główny podejrzany, a za chwilę oskarżony Konrad K. przebywa w areszcie od 27 miesięcy. Z naszych ustaleń wynika, że Prokuratura Regionalna w Warszawie zamierza złożyć kolejny wniosek o jego przedłużenie. Posiedzenie aresztowe sądu powinno się odbyć najpóźniej na początku września.
– Na pewno pierwszy akt oskarżenia trafi do sądu do końca tego roku. Obecnie październik wydaje się być bardzo prawdopodobnym terminem – mówi nam osoba znająca szczegóły śledztwa. Razem z byłym prezesem spółki na ławie oskarżonych zasiądzie co najmniej kilkanaście osób. Prokuratorzy nie ujawniają, kto to będzie ani które wątki afery z udziałem wrocławskiego windykatora trafią w pierwszej kolejności do sądu. Z nieoficjalnych informacji DGP wynika jednak, że pierwszy akt oskarżenia m.in. wobec byłego prezesa GetBacku będzie związany z doprowadzeniem do straty przez blisko 8 tys. obligatariuszy około 2 mld zł. W kwietniu 2018 r. spółka przestała obsługiwać swoje obligacje. Do dzisiaj nie oddała inwestorom pieniędzy, a w ramach układu zamierza w osiem lat zwrócić jedynie jedną czwartą środków, które ulokowali w trefnych papierach. Kolejne elementy sprawy, m.in. te związane z wyrządzeniem spółce szkód majątkowych wielkich rozmiarów, mogą zamieniać się w akty oskarżenia w dalszej kolejności. Chodzi o to, aby nie zablokować sądu i tak skomplikowanym i wielowątkowym śledztwem.