Autopromocja

Polska gospodarka: Bliżej normalności, daleko do wzrostu

Koronawirus. Waluta. Złoty. Gospodarka. Kryzys
Koronawirus. Waluta. Złoty. Gospodarka. KryzysShutterStock
16 lipca 2020

Choć gospodarka wraca na dawne tory, to spowolnienie będzie wyraźnie odczuwalne.

Skonstruowany przez Federację Przedsiębiorstw Polskich (FPP) i Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) licznik strat powstałych w wyniku COVID-19 wskazuje, że skumulowane wynoszą one już ok. 180 mld zł. Optymistyczne jest jednak to, że wyraźnie wyhamowały – z prawie 2,2 mld zł każdego dnia w czasie szczytu kwietniowego lockdownu do obecnego poziomu 420 mln zł dziennie. Analitycy twierdzą również, że polska gospodarka jest już w 80 proc. odmrożona.

Zgodnie z wcześniejszymi szacunkami najbardziej dotknięty pandemią został sektor usług, który za sprawą początkowych obostrzeń w wielu przypadkach zamarł. Tu straty są szacowane na ponad 70 mld zł. Co ciekawe, według wyliczeń autorów raportu przemysł ucierpiał jednak bardziej niż handel – stracił ponad 50 mld zł, podczas gdy drugi wspomniany sektor o ok. 10 mld zł mniej. – Część sprzedających korzysta z zapasów, które miała wcześniej. Dla nich pieniądz zamrożony w towarze staje się niebezpieczny. Wolą utrzymać gotówkę przydatną na płynność finansową. Dlatego zamówienia stanowiły raczej uzupełnienie niż zakupy strategiczne. Formalne odmrożenie gospodarki jest łatwiejsze niż odbudowanie popytu konsumentów – tłumaczy dr Artur Bartoszewicz, ekonomista SGH.

Ludzie wracają do normalnego życia – o czym świadczą wracające wskaźniki mobilności – według analityków w lipcu Polacy przemieszczali się już tylko o 2,6 proc. mniej niż przed pandemią. W czerwcu było to 9,6 proc., a w połowie maja nawet 22 proc. To jednak powoduje, że rzadziej niż w czasie największego zamknięcia korzystają z atrakcyjnych wówczas usług sieciowych i mobilnych. Zdaniem ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego po powrocie z zamknięcia widać, że sprzedaż sieciowa po gwałtownych wzrostach, choć wciąż większa niż wcześniej, nie rośnie tak szybko jak wcześniej.

W lipcowej, czwartej odsłonie raportu „Monitoring gospodarki cyfrowej” eksperci oceniają, że e-commerce swoje apogeum osiągnął w kwietniu, gdy dwie trzecie sprzedaży w branży modowej i 40 proc. dystrybucji książek odbywało się właśnie tym kanałem. Teraz dynamika ta zaczyna słabnąć – jak wskazują autorzy, na jednej z analizowanych platform w połowie maja sięgnęła nawet 1,6 mln transakcji, gdy na początku lipca spowolniła do 1,2 mln. – W internecie kupuje się punktowo, zakupy zdają się być bardziej przemyślane. A nawet jeśli nie są, to zwroty zgodnie z prawem są dużo łatwiejsze – to sprawia, że zyski z tego kanału nie zaspokoją popytu płynącego ze spontanicznej konsumpcji w sklepach stacjonarnych. A ta wciąż jest mniejsza, bo konsumenci czują lęk przed utratą gotówki – tłumaczy dr Artur Bartoszewicz.

Podobnie wyhamowała chęć do zdalnej edukacji i rozrywki – tu na odmrożenie nałożył się rozpoczynający się sezon urlopowy. Na podstawie analiz z wyszukiwarki Google analitycy PIE twierdzą, że zainteresowanie polskich użytkowników serwisami VOD spadło do poziomu niższego niż zimą przed pandemią. W przypadku usług edukacyjnych skala była jeszcze większa – spadła o jedną trzecią w stosunku do czasu przed pandemią.

Stabilizacja gospodarcza i lepsza od pierwotnych szacunków sytuacja na rynku pracy nie oznacza szybkiego powrotu do wzrostu gospodarczego. W ankiecie przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski analitycy stwierdzili, że spodziewają się w tym roku większej recesji, niż oceniali to jeszcze pod koniec marca. Zamiast ówcześnie wskazywanego poziomu 2,6 proc. PKB, ma osiągnąć o 1 pkt proc. więcej. W zamian prognozowany jest szybszy wzrost w następnych latach – w 2021 r. miałby wskazywać 3,7 proc., i 3,1 proc. rok później (prognoza z marca zakładała kolejno 3,2 proc. i 2,8 proc.). Jak wskazuje dr Artur Bartoszewicz, prognozy są związane z niepewnością co do kolejnych miesięcy. – W początkowych miesiącach pandemii byliśmy odcięci od dokładnych danych ekonomicznych, stąd wskaźniki mogły być niedoszacowane. Wraz z informacjami coraz częściej prognozowane jest odbicie w kształcie U albo co gorsza L, czyli ustabilizowanie spadków bez znacznych wzrostów. Bezrobocie zamroziliśmy rządowymi pakietami pomocowymi, ale niepewność wróci w kolejnych kwartałach – dodaje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png