statystyki

Członek RPP zarabia tyle, ile członek zarządu NBP

autor: Łukasz Wilkowicz28.02.2020, 06:00; Aktualizacja: 28.02.2020, 08:23
NBP Narodowy Bank Polski

NBP Narodowy Bank Polskiźródło: ShutterStock

Co się stało, że Adam Glapiński, dawniej chętny do podnoszenia stóp procentowych, teraz się przed tym broni.

J eśli po I kwartale inflacja wyniesie około 4,5 proc., a tempo wzrostu PKB będzie nadal relatywnie wysokie, złożę wniosek o podwyżkę stóp – to prawdziwa wypowiedź Adama Glapińskiego. Inflacja już w styczniu sięgnęła 4,4 proc. i była najwyższa od ośmiu lat. Wzrost gospodarczy mamy w okolicach 3 proc. To oczywiście nie 5 proc. sprzed kilku kwartałów, ale bieżące wyniki gospodarki można uznać chyba za relatywnie dobre. Ale wniosku o podwyżkę nie należy się spodziewać, bo cytowana wypowiedź obecnego prezesa Narodowego Banku Polskiego pochodzi z czasów, gdy współdecydował o wysokości stóp jeszcze jako szeregowy członek Rady Polityki Pieniężnej. Wtedy uchodził za jednego z największych „jastrzębi” w radzie. Dziś jest traktowany raczej jako „gołąb”.

Co się zmieniło? Trzy rzeczy.

Po pierwsze: polityka

Kto spłaca kredyt lub ma depozyt bankowy, powinien wiedzieć (i wielu pewnie wie), że chociaż zawarte w umowie ceny kredytów/depozytów wynikają z decyzji konkretnego banku, to te decyzje uzależnione są od poziomu oficjalnych stóp procentowych banku centralnego. Stopy oficjalne są zaś ustalane przez Radę Polityki Pieniężnej. Ten organ Narodowego Banku Polskiego pojawił się u nas dzięki temu, że został wpisany do konstytucji z 1997 r. Zapisano w niej, że 10-osobową RPP tworzyć będą: szef banku centralnego i po trzy osoby wyznaczone przez Sejm, Senat i prezydenta na sześcioletnią kadencję (wcześniej decyzje o wysokości stóp formalnie jednoosobowo podejmował prezes NBP).

Adam Glapiński w RPP znalazł się na początku 2010 r. z nadania Lecha Kaczyńskiego. Prócz niego prezydent wyznaczył do rady Zytę Gilowską i Andrzeja Kaźmierczaka. To była „opozycyjna trójka” RPP. Początkowo była „czwórka”, bo ze wskazania prezydenta był również prezes banku centralnego Sławomir Skrzypek (zginął w katastrofie smoleńskiej). Opozycyjna, bo sześciu innych członków wskazał parlament, w którym większość miała wówczas koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Skoro zaś „trójka” była opozycyjna, to nie musiała się specjalnie przejmować niczym innym niż głównym mandatem banku centralnego.

Istotne zastrzeżenie – wśród członków RPP podziały przebiegają często inaczej niż wynikałoby z powołania przez to czy inne ugrupowanie. W radzie, w której zasiadał Glapiński, były też inne „jastrzębie” – czyli zwolennicy wyższych stóp procentowych – jak Jan Winiecki czy Andrzej Rzońca, których wybrał parlament. Generalnie skład wybrany w 2010 r. był oceniany jako „dość jastrzębi”.

Wróćmy do Glapińskiego. – W Polsce zadania banku centralnego są określone inaczej, niż to ma miejsce w systemie Rezerwy Federalnej USA. Dlatego jest czasem problem niezrozumienia funkcji NBP. W Polsce bank centralny ma jednoznaczny priorytet w postaci dbania o stabilny poziom cen. Wzrost PKB jest celem uzupełniającym. Członkowie Rady muszą się do tego dostosować, niezależnie od swoich poglądów – mówił pod koniec 2009 r., jeszcze jako doradca ekonomiczny prezydenta i jeden z potencjalnych kandydatów do RPP. – Odwołując się do konstytucji, do ustawy o NBP, rada została powołana po to, żeby stabilizować pieniądz. Tym samym jej przeznaczeniem jest raczej bycie poddawaną stałej krytyce, że zbyt mało sprzyja wzrostowi gospodarczemu, a za bardzo przejmuje się walką z inflacją. To jest normalna sytuacja. Jeśli rada jest krytykowana z tego powodu, to moim zdaniem znaczy, że właściwie wypełnia swoje funkcje – dodawał wtedy.


Pozostało jeszcze 76% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane