PKO jest największym bankiem na naszym rynku. Pocztowy należy do najmniejszych. Na świecie banki pocztowe są liczącymi się graczami na lokalnych rynkach. U nas tak się nie stało.

– Ważne, aby było wiadomo, kto jest decyzyjny – mówi Piotr Kamiński, były wiceprezes PKO BP, a później prezes Pocztowego, obecnie wiceprezydent Pracodawców RP.

Większościowym udziałowcem jest Poczta Polska, ale mniejszością blokującą dysponuje PKO BP. Lider sektora odkupił pakiet minimalnie powyżej 25 proc. akcji Pocztowego od Prokom Investments w 2004 r. Później całymi latami akcjonariusze nie byli w stanie się porozumieć w zakresie potrzebnego dokapitalizowania banku.

– Struktura własnościowa była dużą blokadą, jeśli chodzi o rozwój organiczny, a zwłaszcza projekty, które wymagałyby dużego dokapitalizowania. Natomiast te banki pocztowe w Europie, które się rozwinęły i osiągnęły sukces, co do zasady były ściśle związane własnościowo z operatorami pocztowymi – wspomina Szymon Midera, który kierował Pocztowym w pierwszej połowie tej dekady. Jego zarząd starał się o wejście banku na giełdę, ale do tego nie doszło.

Udziałowcy porozumieli się w sprawie dokapitalizowania Pocztowego w 2017 r. Wyłożyli wówczas 90 mln zł. Robert Kuraszkiewicz, który kieruje Pocztowym od stycznia tego roku, pod koniec września mówił, że kolejne wzmocnienie kapitałowe może być potrzebne w przyszłym roku. Według niego skala nowej emisji może być porównywalna z tą sprzed dwóch lat.

W przeszłości problemem dla Pocztowego była również ograniczona współpraca z Pocztą Polską. Bank zajmował się jej rozliczeniami finansowymi, ale pocztowcy w niewielkim stopniu angażowali się w sprzedaż produktów swojego banku.

Kolejna bariera: do dziś w dyskusjach na temat roli banku należącego do Poczty przewija się wątek: misja czy zysk. – Dziś z usług Banku Pocztowego korzysta blisko milion klientów. Jesteśmy wsparciem dla osób wykluczonych finansowo. Prowadzimy edukację, ponieważ jesteśmy obecni w każdym urzędzie pocztowym – mówił na zorganizowanej wczoraj przez bank konferencji „100 lat bankowości pocztowej” członek zarządu banku Paweł Kopeć. Wskazywał, że 7 mln Polaków wciąż nie ma konta w banku. Dla „nieubankowionych” Pocztowy, z racji współpracy z Pocztą Polską, może być instytucją pierwszego wyboru.

To jednak oznacza również, że najbardziej dochodowe grupy klientów są w większości poza zasięgiem Pocztowego. Kilka lat temu bank próbował to zmienić, wychodząc z ofertą sprzedaży pożyczek gotówkowych. To jednak segment, w którym chcą być obecni zarówno najwięksi gracze z rynku bankowego, jak i duża liczba firm pozabankowych. Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych to nadal jeden z głównych motorów biznesu Pocztowego. Ale dotknie go kolejny problem: niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczący zwrotu prowizji w momencie przedterminowej spłaty pożyczki. Wpływ na wyniki nie jest jeszcze znany.

Według Roberta Kuraszkiewicza w przyszłym roku powinny być widoczne efekty restrukturyzacji prowadzonej w ostatnim czasie w banku.

Na Pocztowy liczy też jego główny właściciel. – Przewidujemy bardzo ważną rolę naszych spółek finansowych w ramach naszej strategii, również Banku Pocztowego. Jesteśmy ważnym graczem na rynku e-commerce. Teraz jest czas na dobudowę komponentu finansowego. Z jednej strony to usługi dla sklepów internetowych. Ale dużo ważniejsze jest spojrzenie na klienta ostatecznego – sprzedaż ratalna, odroczone terminy płatności – mówił na wczorajszym spotkaniu Grzegorz Kurdziel, wiceprezes Poczty do spraw sprzedaży.