Prawie wszystkie duże firmy z sektora zbrojeniowego są już notowane na giełdach swoich krajów bądź są częścią dużych, również notowanych koncernów przemysłowych. Mamy więc na giełdzie liderów sektora z każdego z większych krajów Europy: BAE Systems z Wielkiej Brytanii, Leonardo z Włoch, Rheinmetall z Niemiec, Thales z Francji oraz Saab ze Szwecji. Kapitalizacja giełdowa każdej z tych spółek waha się w przedziale od 25 do 100 mld euro. Na giełdzie są też amerykańscy potentaci, tacy jak General Dynamics, Lockheed Martin, Northrop Grumman i RTX, z wartością pomiędzy 100 a 200 mld dol. Firmy te nie znalazły się na rynkach publicznych przypadkowo. Tak zwana waluta w postaci akcji notowanych na giełdzie przez wiele lat wspierała konsolidację wokół każdej z tych firm, sprawiając, że obecnie najwięksi potentaci zbrojeniowi oferują prawie pełen zakres uzbrojenia oraz rozwiązań technicznych – od karabinów i armat do dronów i satelitów.
Dlaczego firmy zbrojeniowe trafiają na giełdę
W ostatnich latach fundamentalnym zmianom podlega architektura bezpieczeństwa międzynarodowego, wpływając na zwiększenie wydatków obronnych, szczególnie w krajach, które do tej pory zaniedbywały wyposażenie swoich armii. Na przykład liczebność niemieckiej floty wozów bojowych w latach 2004–2024 spadła z 80 proc. do 50 proc. w zależności od kategorii. Nie dziwi więc, że znaczący wzrost budżetów na zbrojenia w większości krajów europejskich diametralnie poprawił perspektywy wzrostu całej branży. Spodziewany średni wzrost przychodów wśród pierwszej ligi europejskich firm zbrojeniowych w najbliższych latach to około 15 proc., a marża EBITDA już wynosi 15 proc. Ceny ich akcji w 2025 r. wzrosły o około 90 proc., a obecny mnożnik wyceny EV/EBITDA wynosi 15x EBITDA 2027!
Jeszcze w połowie 2023 r. rynek wcale nie był pewien przyszłości przemysłu obronnego, czego przykładem jest IPO niemieckiej firmy Renk, przy którym pracował nasz team. Na akcje tej firmy produkującej układy napędowe dla ciężkich pojazdów (np. czołgów Leopard) nie było wtedy popytu. Dopiero bliższa perspektywa uchwalenia niemieckiego budżetu wojskowego, zmiana podejścia funduszy inwestycyjnych w kwestiach ESG i zainstalowanie jako inwestora wiodącego firmy KNDS doprowadziły do sukcesu tej oferty w 2024 r. Optymalne okno inwestycyjne dla sektora obronnego jest już otwarte, ale nie będzie to trwać wiecznie.
Obecnie akcje firm zbrojeniowych, również tych średniej wielkości i często wyspecjalizowanych, mają zarówno cechy inwestycji bezpiecznej ze względu na zapewnione wieloletnie zamówienia, jak i inwestycji wzrostowej, wspartej dostępem do nowoczesnych technologii kosmicznych i informatycznych.
Wzrost sektora obronnego ostatnich dwóch lat ominął firmy amerykańskie ze względu na dosyć płaski profil amerykańskiego budżetu zbrojeniowego, co wynika z już wysokiego udziału wydatków zbrojeniowych w PKB USA na stałym poziomie 3,5 proc. Europa natomiast nadrabia długi okres zaniżonych inwestycji w bezpieczeństwo na poziomie 1–1,5 proc. PKB, podnosząc wydatki do ok. 3,5 proc. PKB. W przypadku Niemiec oznacza to wzrost wydatków z 20 mld w 2024 do ponad 60 mld euro w 2030 r. tylko na same zakupy uzbrojenia. Dla porównania – polski udział w SAFE to około 40 mld euro, ale przez 4 lata do 2030 r. Przy takich założeniach wzrostowych firmy niemieckie, jak Rheinmetall i Renk, nie wydają się już przeszacowane w stosunku do dosyć prawdopodobnych wyników spodziewanych w 2030 roku. Na przykład wartość Rheinmetall to już tylko 12x P/E 2030, a Renk 13x P/E 2030.
Ciekawym wydarzeniem ze stycznia 2026 r. jest publiczna oferta czeskiego koncernu zbrojeniowego Czechoslovak Group (CSG). Na giełdę w Amsterdamie trafiło 15 proc. akcji wartych 3,8 mld euro, z czego do spółki wpłynęło 800 mln euro, a deklarowany cel oferty to właśnie dostęp do zróżnicowanych źródeł finansowania i posiadanie „waluty konsolidacyjnej” w postaci akcji notowanych na giełdzie. CSG, pochodząc z małego kraju, nie ma łatwego dostępu do dużych budżetów zbrojeniowych, polega więc w swojej sprzedaży w ponad 50 proc. na krajach spoza NATO, w tym na Ukrainie. Wycena spółki w ofercie wyniosła 25 mld euro. Oznaczało to duże 45 proc. dyskonto w stosunku do najbardziej porównywalnej notowanej już niemieckiej firmy Rheinmetall z powodów już tu wymienionych, chociaż obecnie akcje CSG utrzymują się na poziomie wyższym o 30–40 proc. niż w IPO. Nowym rozwiązaniem, coraz częściej stosowanym w ofertach publicznych w czasach niepewności, jest przeznaczenie części akcji w ofercie dla kluczowych inwestorów finansowych. W tym przypadku byli to QIA, Blackrock i Artisan, którzy zapewnili wykupienie 25 proc. oferty publicznej.
Istotnym elementem polityki przemysłowej w sektorze zbrojeniowym jest właściwe skierowanie wydatków. Nie chodzi już o nagromadzenie zapasów sprzętu, ale o zbudowanie zdolności produkcyjnych o odpowiedniej skali oraz sieci współpracujących dużych firm i ich mniejszych kooperantów, którzy gwarantują konkurencję i postęp technologiczny.
Europejskie wydatki obronne napędzają wzrost sektora
Bezpośrednie wydatki z budżetu krajowego, jak i europejski program inwestycyjny SAFE stanowią szansę na renesans przemysłowy wielu firm, nie tylko zbrojeniowych. Rosnący udział zamówień związanych z bezpieczeństwem stanowi okazję dla tak zwanego re-ratingu firm już notowanych, jak i wielu średniej wielkości firm przemysłowych, które z czasem mogą myśleć o debiucie giełdowym. Nie ma też fundamentalnych przeszkód, aby na przykład do firm notowanych dołączyła państwowa PGZ. Wydaje się, że utrzymanie zdolności do produkcji zbrojeniowej i innowacji wymaga też ekspansji międzynarodowej, szczególnie w perspektywie prawdopodobnej stabilizacji wydatków na zbrojenia w Europie po 2030 r. Posiadanie „waluty konsolidacyjnej” jest więc istotne w średnim okresie dla torowania sobie drogi do rynków zagranicznych i nabywania nowych kompetencji technologicznych.
Istotnym elementem w ocenie firm zbrojeniowych, które w znacznej części działają w ramach środków publicznych, jest ich przejrzystość finansowa i zarządcza, w czym pomaga otwartość firm giełdowych na ocenę rynku i inwestorów prywatnych. Dla mniejszych prywatnych firm korzystających z zamówień zbrojeniowych giełda ułatwia dostęp do finansowania rozwoju i zwiększa zaufanie partnerów biznesowych.
Kapitalizacja warszawskiej giełdy w stosunku do PKB Polski niestety zmniejszyła się znacznie w ciągu ostatnich 20 lat. W naszym interesie jest stymulowanie i odbudowanie rynku, na którym firmy zbrojeniowe mogłyby odegrać istotną rolę jako motor wzrostu i transferu technologii. Oszczędności funduszy emerytalnych i inwestorów zagranicznych mogą znacząco pomóc w akumulacji kapitału potrzebnego na kosztowne inwestycje w tym przemyśle. Nie możemy polegać długoterminowo jedynie na programach unijnych, ale powinniśmy zapewnić sektorowi zbrojeniowemu kapitał na długookresowy rozwój.
Kwestie poufności i kontroli, które wydają się przeszkodą w upublicznianiu firm zbrojeniowych, działają odwrotnie, niż się wydaje. Firmy publiczne (notowane) ze swojej natury traktują informację z większą świadomością jej wpływu na rynek oraz dobro spółki. Żaden z globalnych koncernów zbrojeniowych nie ma problemów z raportowaniem swoich wyników finansowych i wielkich zamówień, stawiając na świadome rozróżnienie między informacją dla inwestorów a tajemnicą spółki chroniącą jej wartość przed konkurencją.
Nie ma więc istotnych argumentów przeciwko obecności firm zbrojeniowych na rynku kapitałowym i należy oczekiwać, że firmy państwowe oraz prywatne wykorzystają to narzędzie do wspierania wzrostu i budowy wartości. ©℗