To nie przypadek. Jak wskazuje literatura, decyzje o organizacji wielkich imprez często zapadają nie tylko z pominięciem, ale wręcz wbrew logice ekonomicznej. W pracy „The Oxford Olympics Study” autorzy z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeanalizowali igrzyska organizowane w latach 1960–2016 i wykazali, że wszystkie przekroczyły pierwotne budżety. Skala tych przekroczeń była niebagatelna – w ujęciu realnym dla letnich igrzysk wyniosła średnio 176 proc. (mediana to 83 proc.), dla zimowych – 142 proc. (mediana to 118 proc.).
Autorzy zestawili te wyniki z danymi dla innych dużych projektów, np. w zakresie budowy dróg, mostów, kolei, tam czy projektów IT. Żaden z tych obszarów nie zbliżył się do igrzysk pod względem skali niedoszacowania kosztów. W infrastrukturze transportowej przekroczenia wynosiły średnio 20–45 proc., najwyższe, na poziomie 107 proc., były dla projektów IT.
Igrzyska przyciągają kibiców, ale zniechęcają niezainteresowanych sportem turystów
Powszechne niedoszacowanie kosztów to jedno wyzwanie. Drugim jest nadmierna wiara w pozytywne efekty gospodarcze, takie jak trwały wzrost popytu turystycznego czy wyższa aktywność gospodarcza. Tymczasem badania pokazują, że nawet w roku igrzysk wzrost liczby turystów nie jest oczywisty. Igrzyska przyciągają kibiców, ale jednocześnie zniechęcają tych turystów, którzy odwiedziliby dane miejsce, gdyby imprezy nie było. Często wskazywanym przykładem tych odmiennych kierunkowo przepływów był Londyn, chociaż wyzwanie z faktycznym zwiększeniem napływu turystów dotyczy głównie igrzysk zimowych.
Również wpływ igrzysk na PKB kraju-gospodarza okazuje się zazwyczaj krótkotrwały. Jeśli pozytywny efekt występuje, to najczęściej rok przed igrzyskami i w roku igrzysk; często jest istotny statystycznie na poziomie regionalnym, ale już dużo słabszy lub wręcz pomijalny na poziomie krajowym i – z biegiem czasu – zanika. Igrzyska zimowe charakteryzuje przy tym istotnie słabsze oddziaływanie na gospodarkę niż igrzyska letnie.
Co determinuje trwałość wpływu igrzysk na PKB kraju-gospodarza?
Skalę i trwałość wpływu igrzysk na PKB determinuje m.in. struktura inwestycji. Im większa ich część jest przeznaczona na infrastrukturę transportową, noclegową, rewitalizację przestrzeni miejskiej czy infrastrukturę cyfrową, tym większa szansa na trwałe korzyści. Im więcej środków przeznacza się na budowę nowych obiektów sportowych, zwłaszcza dla niszowych dyscyplin – tym większe ryzyko szybkiej degradacji infrastruktury lub nieproporcjonalnie wysokich kosztów jej utrzymania.
Jak poradzą sobie Włosi? Około 70 proc. inwestycji związanych z igrzyskami to modernizacja infrastruktury kolejowej i drogowej oraz inne usprawnienia transportu lokalnego. Fundamentem było wykorzystanie istniejących obiektów sportowych i ich renowacja lub częściowa przebudowa. Zobaczymy, czy to wystarczy, by uciec przed „klątwą igrzysk”. Jak zauważyli autorzy artykułu „W pogoni za złotem: ekonomia igrzysk olimpijskich”: „W większości przypadków igrzyska olimpijskie są przedsięwzięciem przynoszącym straty finansowe miastom-gospodarzom; dodatni bilans korzyści netto pojawia się jedynie w bardzo specyficznych i rzadko spotykanych okolicznościach”.