- Przez wiele lat udawało się budować zaufanie do złotego. Teraz to zaczyna się zmieniać. Pojawiają się przypadki transferowania majątku za granicę - mówi Krzysztof Kalicki.
Krzysztof Kalicki* / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Za nami rok obowiązywania podatku bankowego. Jaki negatywny wpływ miał on na gospodarkę?

Reklama
Spowolnienie akcji kredytowej w bankach jest faktem.
Ale czy można powiedzieć, że było spowodowane mniejszą podażą kredytu, czy popytem na niego? Inwestycje w ubiegłym roku były mniejsze niż rok wcześniej.
W ekonomii bywa trudno o wskazanie, co jest przyczyną, a co skutkiem. Nie ma jednak wątpliwości, że przyrost kredytów był w ubiegłym roku mniejszy niż rok wcześniej. W gospodarce jest związek między skalą kredytowania a wzrostem PKB. W Polsce można przyjąć, że na 1 pkt proc. wzrostu PKB trzeba mieć przynajmniej 2 proc. wzrostu kredytów. Ubiegłoroczna dynamika akcji kredytowej była zbyt mała, by pozwolić na wysoki wzrost PKB.
To efekt w przeważającej mierze podatku bankowego, ale także tendencji utrzymującej się już od kilku lat, czyli konieczności zamrażania kapitałów przez banki ze względów regulacyjnych. Wymogi kapitałowe, które ograniczają możliwości powiększania portfela kredytowego, są u nas przy tym bardziej restrykcyjne niż w krajach Europy Zachodniej. Skutek jest taki, że z jednej strony skala bezpieczeństwa kapitałowego, mierzonego wskaźnikiem wypłacalności, jest o ok. jedną piątą wyższa niż na Zachodzie. Ale z drugiej strony jest pewien koszt – czyli mniej kredytów. Banki mają za to w aktywach dużo więcej papierów skarbowych niż rok, dwa lata temu.
Trzeba jednak zauważyć, że na inwestycje wpływ ma nie tylko akcja kredytowa, ale też to, jak przedsiębiorstwa – szczególnie te duże – postrzegają perspektywy rozwoju, a z tym nie jest najlepiej.
Czy można mówić o negatywnym nastawieniu? Wystarczy przejrzeć wypowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego o kolejnych ściąganych do Polski inwestycjach.
Na razie to są głównie deklaracje firm. Rzeczywiście, ostatni okres nie był zły, jeśli chodzi o te duże inwestycje zagraniczne w Polsce. Trzeba jednak wiedzieć, jak taki proces inwestycyjny wygląda. To, co jest realizowane obecnie, jest pochodną decyzji sprzed 2–3 lat. Takie projekty, skoro zostały już rozpoczęte, są finalizowane. Problem jest z nowymi decyzjami. Większa niepewność dotycząca polskiej gospodarki przekłada się w zagranicznych centralach na kierowanie projektów inwestycyjnych do innych krajów.
Korzystają inne gospodarki regionu?
Niekoniecznie. Mamy gospodarkę globalną. Inwestycje kierowane są tam, gdzie ocena perspektyw jest lepsza, gdzie są niższe koszty pracy, ale przede wszystkim obciążenia ponoszone przez inwestorów.
Potencjał naszej gospodarki ma się podnieść dzięki Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Jak pan ją ocenia?
Brakuje mi w niej faktycznego zmniejszenia obciążeń, o których już wspomniałem. Czy pan wie, że Węgrzy obniżają właśnie podatek dochodowy od osób prawnych do 9 proc.? To są faktyczne działania, które służą poprawie konkurencyjności i będą służyły wzrostowi inwestycji i całej gospodarki. Podobne zapowiedzi płyną ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. W rządowej strategii tego nie ma.
To, o czym do tej pory mówiliśmy, to dość niepokojące sygnały. Dla mniej najbardziej wymowny pochodzi jednak z danych bankowych: w sektorze mamy do czynienia ze wzrostem udziału depozytów walutowych. Dotyczy to zarówno przedsiębiorstw, jak i klientów indywidualnych. Można interpretować tę sytuację jako zabezpieczanie aktywów przed ryzykiem politycznym i gospodarczym, a to nie jest dowód stabilnych oczekiwań.
O czym to świadczy?
Przez wiele lat z sukcesem udawało się budować zaufanie do złotego. Teraz najwyraźniej to zaczyna się zmieniać. To jest efekt niepewności regulacyjnej i politycznej. Trzeba szybko stabilizować sytuację. W innym wypadku czeka nas odchodzenie od popytu na pieniądz krajowy na rzecz pieniądza zagranicznego. W przeszłości przekonaliśmy się już, że to nie jest korzystne dla gospodarki. Innym wymiarem rosnących obaw klientów jest to, że pojawiają się przypadki transferowania majątku za granicę.
Jak duża jest skala tego zjawiska?
Na razie niewielka, ale sam fakt, że zaczęło występować, jest niepokojący.
Co dla klientów Deutsche Banku Polska oznacza niedawna decyzja kierownictwa Deutsche Banku o podwyższeniu kapitału i zmianach w zarządzie?
Nasz właściciel zapowiedział podwyższenie kapitału o 8 mld euro. Kolejne 2 mld ma dać sprzedaż części akcji w biznesie zarządzania aktywami. Dla klientów to dobra wiadomość. Ona oznacza zakończenie okresu niepewności dotyczącej przyszłości naszego właściciela oraz znaczący wzrost współczynnika wypłacalności.
* Krzysztof Kalicki , od 2003 r. prezes Deutsche Bank Polska, jest profesorem na Akademii Leona Koźmińskiego. W latach 90. pracował w Ministerstwie Finansów. Odpowiadał m.in. za prywatyzację banków. Był pierwszym zastępcą ministra Grzegorza Kołodki. Później krótko pełnił funkcję wiceprezesa Banku Pekao