Notowania największych spółki warszawskiego parkietu znajdują się od połowy miesiąca pod wyraźną presją sprzedających i wczorajsza sesja niewiele w tej kwestii zmieniła. W środę indeks WIG spadł na zamknięciu o -0,10 proc. a WIG20 o -0,24 proc. Lepiej poradziły sobie małe i średnie spółki, których wskaźniki zakończyły dzień odpowiednio: wzrostem o +0,33 proc. i symboliczną zniżką o -0,03 proc.

Popularne "miśki" radzą sobie lepiej także w dłuższym terminie - o ile skala przeceny "blue-chipów" sięga w ciągu ostatnich dwóch tygodni już 100 punktów, o tyle mWIG40 i sWIG80 oscylują wokół swoich lokalnych maksimów. Pewne nadzieje dla posiadaczy akcji największych spółek z GPW daje obrona poziomu 1780 punktów podczas wczorajszych notowań. Od tego, czy okaże się ona skuteczna także w końcówce tygodnia zależeć będzie poziom WIG20 - pozytywny scenariusz wskazywałby w takiej sytuacji na jego wzrost w okolice 1800 punktów, w przeciwnym razie powinniśmy oczekiwać możliwego spadku do 1750 punktów.

Dużo w tej kwestii zależeć będzie od wyników finansowych spółek z GPW oraz sytuacji za oceanem. W czwartek i piątek swoje raporty za I-sze półrocze opublikują m.in. CCC, Cyfrowy Polsat, Bogdanka i Enea. Z kolei w kalendarium gospodarczym znajdą się cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA, amerykańskich zamówieniach na dobra trwałego użytku czy rewizja tamtejszego PKB za II-gi kwartał. Największą jednak uwagę przykuwać będzie rozpoczynające się właśnie sympozjum w Jackson Hole i wystąpienie szefowej FED Janet Yellen.

Póki co, podczas wczorajszej sesji na Wall Street przewagę mieli sprzedający - m.in. w wyniku gorszych od oczekiwań danych o zapasach ropy naftowej (wzrost o 2,5 mln baryłek wobec spodziewanego spadku o -0,5 mln baryłek) - S&P500 stracił na zamknięciu -0,52 proc. Pod "kreską" znalazły się też dzisiaj rano parkiety w Japonii i Chinach.