S&P ostatecznie stracił wczoraj 0,1 proc., ale końcowy wynik ma mniejsze znaczenie. Sesję lepiej opisuje wąski zakres wahań (1978-87 pkt) wyrażający brak zdecydowania amerykańskich inwestorów. Brak zdecydowania, które bardzo przydałoby się w tym konkretnym momencie, ponieważ po kilku dniach spadków S&P znalazł się na najniższym poziomie od prawie miesiąca. Osłabienie dynamiki spadków nie rozstrzyga ani o odbiciu, ani o przedłużeniu korekty.

Zachowanie inwestorów usprawiedliwiane jest przez oczekiwania na komunikat Fed, który opublikowany zostanie w środę po zamknięciu giełd w Europie. W tej perspektywie czekałyby nas dwie spokojne sesje, choć wszystko czego spodziewa się rynek po komunikacie Fed to zmiana retoryki (a nie decyzji) i być może wskazówka lub dwie, co do tego, kiedy stopy zaczną być podnoszone.

W Azji inwestorzy wolą nie czekać na publikację. Nikkei stracił 0,2 proc., a indeks w Szanghaju 1,3 proc., po tym jak podano, że bezpośrednie zagraniczne inwestycje w Chinach spadły w sierpniu 14 proc. r/r (po spadku o 17 proc. w lipcu), co inwestorzy odbierają jako wyraz coraz mniejszego zaufania zagranicznego kapitału do Chin.

Mimo to, w Europie nastroje powinny być stonowane. Ostatnie dni zdyskontowały w pełni rozmiar korekty w USA, choć wciąż trudno jest przewidzieć i wynik i skutki czwartkowego referendum w sprawie niepodległości w Szkocji. Być może inwestorów na nowe tory pchnie publikacja indeksu koniunktury niemieckiej i europejskiej ZEW (11:00), ale nie da się ukryć, że kalendarium wypełnia jutrzejszy komunikat po posiedzeniu FOMC.

Emil Szweda