Już wczorajsza sesja była budująca w wykonaniu Europejczyków – DAX zyskał 0,6 proc., FTSE 1,1 proc., CAC40 0,4 proc. WIG20 jak zwykle wlókł się w ogonie zyskując 0,2 proc. – zatem częściowo wzrosty na Wall Street zostały zdyskontowane. Ale dopiero po zakończeniu notowań w Europie, S&P przebił się przez szczyt intra-day z poniedziałku czym otworzył sobie drogę w kierunku 1900 pkt. Amerykanom w zakupach pomógł gładki protokół z ostatniego posiedzenia Fed, na którym członkowie komitetu zgodzili się, że USA powoli wracają do formy, zaś inflacja zmierza stopniowo do wyznaczonego celu. Skoro FOMC nie widzi zagrożeń ani dla wzrostu gospodarczego, ani inflacji (tj. jej nadmiernego wzrostu), czego się bać?

Inwestorzy w Azji kupili tę logikę, a dodatkowe wsparcie zapewnił im wstępny odczyt PMI dla sektora produkcji w Chinach – indeks wzrósł do 49,7 z 48,1 w zeszłym miesiącu, co jest nie tylko odwróceniem tendencji, ale także najwyższym odczytem od pięciu miesięcy. Na pół godziny przed końcem notowań indeks w Szanghaju zyskiwał 0,1 proc. (po słabszej drugiej części dnia), a Hang Seng 0,7 proc. Nikkei wzrósł natomiast 2,1 proc., zaś Kospi 0,4 proc.

Inwestorzy w Europie mogą być zainteresowani akcjami ze względu na końcówkę notowań w USA, protokół z posiedzenia FOMC, odczyt PMI w Chinach a także ze względu na wstępne odczyty PMI w Europie (o ile wypadną one pomyślnie). Później ton ponownie będą nadawać wydarzenia na Wall Street - kontrakty na S&P zyskują rano 0,3 proc. Liczyć będą się dane o liczbie nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, ale także odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających (16:00) i sprzedaż domów na rynku wtórnym (16:00).

Emil Szweda, Open Finance