Reakcja stłumiona, a dane znakomite (powstało 288 tys. nowych miejsc pracy wobec 210 tys. oczekiwanych; stopa bezrobocia spadła do 6,3 proc. wobec oczekiwanych 6,6 proc.). Trudno jednoznacznie przesądzić, czy inwestorzy bardziej bali się tego, że wbrew oczekiwaniom Fed przyspieszy podwyżki stóp wobec coraz silniejszego ożywienia rynku pracy, czy też rozwoju wydarzeń na Ukrainie i kolejnych spięć na linii Rosja-USA.

Dziś rano w Azji mieli swoje problemy. Indeks PMI dla sektora produkcji w Chinach mierzony przez HSBC i Markit Economics wzrósł do 48,1 wobec 48,3 z pierwotnego odczytu. Przed miesiącem indeks wyniósł 48, poprawa jest zbyt mała, by można było mówić o nadziejach na ożywienie sektora. W efekcie na kilka minut przed końcem notowań Hang Seng tracił 1,3 proc., zaś indeks w Szanghaju 0,5 proc. (Giełdy w Tokio i Seulu dziś nie pracowały).

Inwestorzy w Europie mogą być nieco skonfundowani, ale trzeba dodać, że już w piątek po południu indeksy traciły, zatem spadek S&P o 0,1 proc. na piątkowej sesji został już w pełni zdyskontowany. Sam spadek nie był też na tyle znaczący, by wprowadzić popłoch wśród inwestorów na świecie. Na początku sesji może być widoczny pewien marazm, ponieważ kierunek nie jest jasno wytyczony, a w dodatku zabraknie inwestorów z Londynu.

Emil Szweda, Open Finance