W środę inwestorzy w Europie próbowali odbicia, ale skończyło się na wysokim otwarciu. Później indeksy głównie opadały, kupujący zebrali siły ponownie dopiero w końcówce. W efekcie DAX stracił 0,75 proc., CAC40 0,7 proc., a FTSE 0,6 proc. WIG20 spadł natomiast o 0,9 proc. i tym różnił się od zachodnich kolegów, że pod koniec sesji próby odbicia nie było nawet widać.

Być może inwestorzy uznali, że nie ma ona sensu przed komunikatem Fed, który faktycznie zdecydował się na kolejne cięcie argumentując decyzję poprawą w gospodarce i sytuacji budżetu federalnego. Co ciekawe, rentowności 10-letnich obligacji znalazły się po decyzji na poziomie 2,66 proc., czyli najniższym od listopada. Spadek rentowności nie jest jednak pochodną poprawy w gospodarce jak chciałby wierzyć Fed, ale napływem środków wycofywanych gwałtownie z rynków wschodzących całego świata.

A że rynki nie lubią gwałtownych zmian, zwłaszcza takich, które niepokoją, proces trwa nadal. Każdy carry-trade kończy się przecież w ten sam sposób – zbyt wielu inwestorów przy wyjściu oznacza gwałtowne zmiany, które napędzają kolejne spadki walut/indeksów, do czasu aż ceny znajdą taki poziom, przy których ci, którym udało się w porę uciec, zaczną myśleć o okazjach. Wczoraj ich nie dostrzegli, dlatego S&P spadł o 1 proc. naruszając dołki z wtorku.

Inwestorzy w Azji wydali się wystraszeni tym, że Wall Street nie kontynuuje odbicia. Indeks w Szanghaju stracił 0,8 proc., Hang Seng o 0,5 proc., Nikkei zleciał o 2,45 proc. Odczyt chińskiego PMI (49,5) dla sektora przemysłu był sygnalizowany już wcześniej, więc nie powinien był zrobić większego wrażenia na inwestorach, choć były to negatywne dane. Gorzej ze spadkiem sprzedaży detalicznej w Japonii o 0,9 proc. (oczekiwano wzrostu o 0,3 proc.).

W Europie po słabym zachowaniu Wall Street (głównie chodzi o brak kontynuacji odbicia, w co jak się zdaje mocno wierzono) na otwarciu zobaczymy wyraźne zniżki. Ale kontrakty na S&P zdradzają chęć do wzrostów, więc sytuację powinno udać się opanować, przynajmniej do czasu publikacji danych o dynamice PKB w USA (14:30). Ostatecznie decyzja Fed była już w cenach, a kolejne posiedzenie dopiero za miesiąc i już bez Bena Bernanke.

Emil Szweda