Bardziej interesujące może okazać się wieczorne spotkanie przedstawicieli Republikanów w Białym Domu, które może (choć nie musi) okazać się przełomowe. Czasowe porozumienie będzie możliwe tylko wtedy, kiedy Republikanie nie będą stawiać dodatkowych warunków, ale i także dadzą do zrozumienia, że byliby skłonni na pewne ustępstwa względem Demokratów. Nie można, zatem jednoznacznie określić, że bliski kompromis jest dobry dla dolara. Zwłaszcza, że teoretycznie zwiększy on apetyt na bardziej ryzykowne aktywa. Zagrożeniem dla tego scenariusza byłaby publikacja dobrych danych Departamentu Pracy za wrzesień, których nie poznaliśmy w terminie przez „goverment shutdown” – pytanie, czy zobaczymy je w przyszłym tygodniu. Jeszcze dzisiaj o godz. 14:30 dostaniemy dane tygodniowe, które ostatnio były dobre – mediana zakłada 310 tys. Zwłaszcza, że opublikowane wczoraj zapiski z posiedzenia FED pokazały, że sprawa ograniczenia skali QE3 (i to jeszcze w tym roku) nadal pozostaje otwarta. Pozycja „gołębi” nie jest tak silna, jak można by było tego oczekiwać.
Obserwowany na przestrzeni ostatnich kilkunastu godzin przepływ w stronę dolara, zaczyna słabnąć. Nie wykluczone, że BOSSA USD, który wyraźnie zyskał, teraz skoryguje się w stronę strefy wsparcia 67,85-67,95 pkt.

W efekcie obserwujemy odreagowanie na większości par walutowych. W przypadku EUR/USD mocnym wsparciem okazał się rejon 1,3485. W efekcie można oczekiwać powrotu w okolice 1,3540-45 i być może nawet 1,3568 (szczyt z września b.r.).

Szanse na odbicie ma też mocno przeceniony funt. W przypadku GBP/USD rano znalazł on wsparcie w okolicach 1,5910, które wyznacza dolne ograniczenie kanału wzrostowego. Tym samym o ile zasięg z formacji RGR w średnim terminie (1,5750) nadal pozostaje aktualny, to ruch powrotny nawet w okolice linii szyi (1,6000-1,6020) nie jest wykluczony. Dzisiaj o godz. 13:00 poznamy komunikat po posiedzeniu Banku Anglii. Trudno oczekiwać, aby przyniósł on jakiekolwiek zaskoczenie…

Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ