WGI kilka lat temu oferowała klientom bardzo zyskowne inwestycje na rynku walutowym. Aby zarobić, trzeba było jednak wpłacić nie mało, bo minimum 50 tysięcy złotych. Chętnych było wielu, bo wiarygodność przedsięwzięcia podnosiły zasiadające w radzie nadzorczej osoby ze świata biznesu i finansów, m.in. Dariusz Rosati i Henryka Bochniarz.

Tymczasem część powierzonych środków - według aktu oskarżenia - była przekazywana na zabezpieczenie zaciąganych kredytów przez członków zarządu. Z pieniędzy klientów udzielali też oni sobie bezpośrednich pożyczek na inwestycję poza granicami kraju.
Kiedy w 2006 roku wszystkie oszustwa ujrzały światło dzienne, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd cofnęła grupie inwestycyjnej licencję na działalność maklerską. Rok wcześniej powiadomiła prokuraturę o nieprawidłowościach na kontach spółki. Klienci do dziś jednak większości pieniędzy nie odzyskali.

W sądzie ponad 1200 poszkodowanych reprezentuje grupa 20 osób. Liczą, że chociaż część utraconych pieniędzy uda się im odzyskać. Swoją szkodę szacują na ponad 320 mln zł - tyle stanowi suma wierzytelności zgłoszonych do masy upadłościowej WGI DM. Samo postępowanie upadłościowe wobec WGI DM zostało umorzone z powodu braku środków na jego ukończenie.

Oskarżeni Łukasz K. i Andrzej S. to doradcy ds. wizerunku; zarabiają po około 3000 zł miesięcznie. Maciejowi S., trzeciemu, wiedzie się gorzej, jest doradcą ds. zarządzania. Majątki wszystkich są zajęte. Oni sami nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.