Lepsze dane z Europy, giełdy w górę

Niemcy, Włochy, Hiszpania – do niedawna taka lista rzadko kiedy pojawiała się w kontekście ekonomicznym. Niemcy radziły sobie nieźle przez cały okres kryzysu, zaś dwa pozostałe kraje były członkami klubu świń (PIIGS), którym wróżono wieczną stagnację. Wydaje się jednak, iż po szoku spowodowanym programami oszczędnościowymi i dzięki aktywnej polityce EBC kraje te wychodzą na prostą. Jak się dowiedzieliśmy wczoraj, w każdym z nich wskaźnik PMI przekroczył wartość 50 pkt. Francja nie była wiele niżej – 49,7 pkt. To zaś oznacza, iż w całej strefie euro mamy ożywienie.

Oczywiście nie należy od razu popadać w przesadny optymizm. Ożywienie w krajach południa jest nadal bardzo kruche. Po pierwsze, obecnie firmy mogą odbudowywać zapasy, co może być po części mylone z szybką poprawą koniunktury. Po drugie wzrost poprzez eksport nadal jest potrzebny, co sprawia, że Europa jest poniekąd na łasce chińskich władz. Ma szczęście, gdyż te najwyraźniej wystraszyły się głębszego spowolnienia i poluzowały nieco politykę.

Wczoraj kontrakt na indeks Eurostoxx50 wzrósł o ponad 2%. Rynek jest jednak cały czas w fazie korekty. Co więcej dane nie wystarczyły do tego, aby umocnić euro. Kurs EURUSD testuje obecnie kluczowe wsparcie 1,3170, co pokazuje siłę zbliżającego się posiedzenia Fed (na którym może dojść do ograniczenia QE). Ożywienie jest natomiast istotne w dłuższym terminie. Jeśli zostanie utrzymane, hossa na europejskich parkietach może zostać utrzymane.

Szwajcarski PKB w górę

PKB Szwajcarii wzrósł w drugim kwartale o 0,5% q/q. To znacznie więcej niż oczekiwał rynek (0,3%) i tylko minimalnie mniej niż w pierwszym kwartale (0,6%). Dwa tak dobre kwartały z rzędu sprawiają, iż roczny wzrost to już 2,5%. Na chwilę obecną nie ma to wpływu na notowania CHF, które ciągle są przycumowane do EUR. Nie sądzimy, aby SNB wycofał się wkrótce ze swojej polityki i pozwolił już na umocnienie franka, który fundamentalnie nadal jest przewartościowany. Jednak dane oznaczają, iż Bank może siedzieć z założonymi rękoma i nie musi podejmować żadnych dodatkowych działań.

W kalendarzu - ISM

Dziś w kalendarzu liczy w zasadzie liczy się tylko jedna cyfra – amerykański indeks ISM (16.00, konsensus 54,2 pkt.). Warto zwrócić uwagę na to, jak zachowa się subindeks zatrudnienia, który ostatnio wzrósł aż o 5,7 pkt. do 54,4 pkt. Dobre dane mogą rozstrzygnąć kwestię wsparcia na EURUSD.

dr Przemysław Kwiecień