Mniejszy deficyt oznacza automatycznie, że opublikowane w ubiegłym tygodniu wstępne dane nt. wzrostu PKB w II kwartale mogą zostać zrewidowane w górę. Tymczasem pamiętamy, że rynek dość dobrze przyjął odczyt na poziomie 1,7 proc. w ujęciu zanualizowanym, gdyż ten już wtedy przebił rynkowe oczekiwania.

W połączeniu z ostatnimi dość dobrymi odczytami ISM, które powinny znaleźć swoje przełożenie w realnej gospodarce w nadchodzących miesiącach, otrzymujemy mocne argumenty świadczące o tym, że już we wrześniu FED zacznie redukować skalę programu QE3 (obecnie 85 mld USD miesięcznie). Niemniej zdaniem Dennisa Lockharta z oddziału FED a Atlancie (bez prawa głosu w FOMC w tym roku), termin ten nie jest jednak aż tak oczywisty (bardziej realnym terminem byłby październik).

Reakcją EUR/USD był jednak wzrost i udane złamanie bariery 1,33 po południu. Mogą być to echa relatywnie dobrego odczytu nt. zamówień w niemieckim przemyśle w czerwcu, które poznaliśmy dzisiaj w południe. Ich dynamika w czerwcu wyniosła 3,8 proc. m/m wobec spodziewanego odbicia o 1 proc. m/m, co optymistycznie nastawia na jutrzejszy odczyt dynamiki produkcji przemysłowej (szacunki 0,3 proc. m/m), ale i też podnosi znacznie w górę rynkową poprzeczkę oczekiwań. 

Na wykresie EUR/USD widać, że wybicie ponad 1,33 sprawia, że oddala się koncepcja spadków poniżej 1,32 nieco oddala się w czasie. Celem na najbliższe godziny wydają się być okolice 1,3344 (szczyt ustanowiony w zeszłą środę po komunikacie FED). Jeżeli uda się je złamać to zbliżymy się do kluczowej strefy z czerwca (1,3375-1,3415). Do jej złamania konieczny byłby jednak mocny impuls – tymczasem dane z Chin zaplanowane na czwartek i piątek, mogą dać rynkom powody do niepokoju…

Marek Rogalski