Wprawdzie nieco wyższa inflacja w Niemczech może podbijać rynkowe spekulacje w kwestii polityki prowadzonej przez Europejski Bank Centralny – spadnie prawdopodobieństwo dalszego poluzowania polityki w najbliższych miesiącach (zalecał to ostatnio chociażby Międzynarodowy Fundusz Walutowy) – ale uczestnicy rynku nie mają zbytnio powodów, aby oczekiwać zmiany nastawienia ECB, co do utrzymania niskich stóp procentowych przez dłuższy czas.

Tym samym najpewniej Mario Draghi za dwa dni powtórzy to samo, co usłyszeliśmy miesiąc temu. Zwłaszcza, że niezależnie od publikacji lepszych publikacji indeksów PMI w zeszłym tygodniu, perspektywy odbicia gospodarki nadal pozostają niepewne. Dzisiejsze odczyty indeksów koniunktury za lipiec pokazały poprawę względem czerwca, ale nie udało się pobić rynkowych szacunków – główny wskaźnik wzrósł do 92,5 pkt. wobec oczekiwanych 92,6 pkt.

Dane, jakie napłynęły po południu nie były wyraźnie pro-dolarowe. Indeks cen nieruchomości CaseShillera wzrósł w maju o 2,4 proc. m/m i 12,2 proc. r/r (w zasadzie zgodnie z oczekiwaniami), ale już indeks zaufania konsumentów Conference Board nieznacznie spadł w lipcu – do 80,3 pkt. z 82,1 pkt. w czerwcu (dane po rewizji). Niemniej amerykańska waluta wyraźnie zyskała i to nie tylko w relacji do euro. Skąd ten ruch? 

To efekt pozycjonowania się inwestorów przed kluczowymi publikacjami tego tygodnia, które mogą pomóc dolarowi – wspominałem o tym w rannym raporcie. Niemniej nie wydaje się, aby najbliższe godziny przyniosły kontynuację umocnienia dolara. W przypadku EUR/USD możliwy jest powrót w okolice 1,3270-90. Niemniej dzisiejszy ruch – zejście do 1,3233, czyli poniżej 1,3240 na EUR/USD – można uznać za ważny sygnał, co do przyszłego kierunku. Do końca tygodnia EUR/USD może złamać rejon 1,3180-1,3200, chociaż jutro (zwłaszcza w momencie publikacji komunikatu FED) może nas czekać duża zmienność na rynku, która być może doprowadzi to ustanowienia nowego szczytu powyżej 1,3301.

Marek Rogalski