BOJ nic nie zmienia

Bank Japonii zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami nie zmienił swojej polityki monetarnej w stosunku do tego co obiecał w kwietniu. Bank utrzymał cel inflacyjny na poziomie 2% oraz chęć podwojenia bazy monetarnej w ciągu najbliższych dwóch lat. Przedstawiciele banku w komunikacie podkreślili, że ożywienie w gospodarce jest już widoczne i oczekują, że będzie ono nabierać tempa. Na rynku jena nie było widać żadnej reakcji na publikację komunikatu banku. Inwestorzy nie zareagowali także na słabe dane o handlu zagranicznym. Większy od oczekiwań deficyt wynikał ze słabości eksportu, którego mniejsza dynamika przypisywana jest czynnikom zewnętrznym.

Tak jak pisaliśmy już wielokrotnie w komentarzach słabość japońskiego jena to przede wszystkim zasługa cały czas krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego. W fundamentalnych danych z japońskiego ministerstwa finansów cały czas nie widać silnego odpływu kapitału długoterminowego z kraju. To zaś sprawia, że hossa na USDJPY może w przyszłości skończyć się tąpnięciem podobnym do tego, jakie miało ostatnio miejsce na rynku metali szlachetnych. Zwłaszcza, że pro-inflacyjna polityka BOJ ma też swojego wady. Już wkrótce może ona zacząć coraz mocniej ciążyć budżetowi, który będzie musiał poradzić sobie z rosnącymi kosztami obsługi długu.

Co dalej z QE?

Wczoraj swoje stanowisko co do wielkości skupowania aktywów w ramach QE3 wyrazili szefowie FED z St. Louis (James Bullard) i z Nowego Jorku (William Dudley). Bullard ku zdziwieniu części inwestorów (widoczne po osłabieniu dolara ok. 17 wczoraj po południu) powiedział, że przy tak niskim ryzku wzrostu inflacji nie widzi na razie sensu w dostosowywaniu w dół QE3. Dudley zaś w swoim wystąpieniu powtórzył słowa z komunikatu FED, czyli nie wykluczył ani dostosowania w dół ani w górę. Dziś swoje trzy grosze dołoży Ben Bernanke, którego zachowanie może być zbliżone do postawy szefa FED z Nowego Jorku, zwłaszcza że ostatnie dane z USA nie wyglądają najlepiej. O 20 poznamy zaś minutes z majowego posiedzenia FOMC.

Wzrost produkcji w Polsce

Dane o produkcji przemysłowej w Polsce okazały się bliskie rynkowym oczekiwaniom. Produkcja wzrosła o 2,7% w ujęciu rocznym, najmocniej od października ubiegłego roku. Jednakże po wyeliminowaniu czynników sezonowych (większa ilość dni roboczych w kwietniu tego roku) produkcja była niższa o 0,3% r/r. Dane nie wyglądają najgorzej, lecz mogą lekko odsuwać perspektywę obniżki stóp w czerwcu, zwłaszcza że coraz więcej informacji z Europy (szczególnie z sektora motoryzacyjnego) wskazuje na lekkie ożywienie.

Paweł Kordala

Daniel Kostecki