"Zapędzono ludzi w pułapkę", wprowadzając ustawę konsolidacyjną i wywierając ogromną presję na zamianę akcji - wyjaśnia prezes Socrates Investment, spółki, która będzie reprezentować poszkodowanych w sądzie. Marcin Juzoń powiedział IAR, że doszło do "wywłaszczenia" obywateli, którym nie dano możliwości zorientowania się w sytuacji i którzy w ogromnej większości do dziś nie rozumieją, jak to się stało. Dodał, że chodzi o osoby często starsze, które wiele lat przepracowały w spółkach elektroenergetycznych. Dziś zostały z akcjami o zerowej wartości. Uwierzyły, że transakcja z państwem jest uczciwa i że zostaną potraktowane równo z innymi uczestnikami rynku.

Ludzie - wyjaśnił Juzoń - wymienili się z państwem na akcje, bo w przeciwnym razie mieli stracić, a było na odwrót. W rozmowie z IAR znawca rynku kapitałowego podkreślił, że państwo było świadomym graczem w tej operacji. Dwa miesiące później skarb państwa sprzedał wymienione akcje za sumę o miliard większą. Te papiery dziś pracują dla nowego właściciela: mają swoją wartość i przynoszą dywidendę.

Marcin Juzoń podkreślił, że "nie można tak postępować" z obywatelami w demokratycznym państwie prawnym. Pytany, czy w praktyce doszło do gigantycznego przekrętu i świadomego działania na szkodę mniejszościowych akcjonariuszy, odpowiedział: "oceni to sąd".
Zauważył też, że z grupy poszkodowanych akcjonariuszy, aż 40 tysięcy nie zrobiło nic, by dochodzić odszkodowania. Boją się, że w starciu z państwem powtórnie doznają szkody, albo finansowej, albo stracą pracę. Tak tłumaczyli odmowę przyłączenia się do składanego dziś pozwu zbiorowego.

Do tej pory najwyższa kwota, której w sądzie zażądała jedna osoba pokrzywdzona przez skarb państwa w wyniku konsolidowania akcji, to ponad 5,5 miliona złotych.