Globalne rynki akcji mają za sobą kolejny tydzień rekordów w trendach. Większość indeksów, z wyjątkiem chińskich, wspinała się solidarnie na północ. DJIA poprawił rekordy wszech czasów a S&P500 zamknął się najwyżej w historii i do pokonania rekordu intraday brakło dosłownie ułamka. Również niemiecki DAX sięgnął pułapu, z którego do historycznego maksimum brakło około 1 procent. Jednak z tego rekordowego tygodnia zapamiętana będzie głównie sesja piątkowa, w trakcie której pojawiły się sygnały, iż wygaśnięcie wielu serii instrumentów pochodnych zostało wykorzystane do wyjścia z rynku i na giełdy powróciło pytanie o korektę.

Korekta jawi się, jako konieczna, chociaż rynki od dłuższego czasu czekają na sygnał z Wall Street, by zejść na południe, który – paradoksalnie - nie chce się pojawić. Dziś dodatkowym ostrzeżeniem jest relatywnie niski obrót, który połączony z kreśleniem szczytów musi być czytany, jako obniżający wiarygodność strony popytowej. W istocie również na rynku walutowym pojawiają się sygnały, iż akcje znalazły się w punkcie, w którym o dalsze osłabienie dolara – głównego paliwa globalnego wzrostu apetytu na ryzyko – może być trudniej niż w ostatnim czasie. Umocnienie dolara na głównych parach byłoby trudne do zignorowania a połączone z umocnieniem jena dałoby prawdziwą mieszankę spadkową.

Niemniej, potencjalne spadki nie będą jakimś poważnym dramatem dla rynków i to nawet, gdy S&P500 i DAX odbiją się od swoich rekordów wszech czasów a DJIA wróci pod poziom poprzedniego rekordu. Każdy z wymienionych indeksów wcześniej lub później zamelduje się w tym roku na nowych historycznych maksimach a uwzględniając perspektywy gospodarek obecne poziomy w końcówce roku powinny pełnić role punktów odniesienia i technicznych wsparć a nie oporów. W praktyce czas korekty będzie dobrym okresem dla wielu inwestorów – zwłaszcza instytucjonalnych, których rynek zaskoczył swoją siłą – do przesunięcia środków w stronę akcji i tylko z tego powodu nie należy oczekiwać dramatycznej przeceny w USA i na innych rynkach.

W bliższej perspektywie kluczowe będą dwudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) i konferencja Bena Bernanke, która stała równie ważnym narzędziem kształtowania oczekiwań rynku, co same komunikaty FOMC. Uwzględniając rynkowe obawy, iż podzielona sporami Rezerwa Federalna może wcześniej wycofać się z luźnej polityki monetarnej, gracze zostali skazani na szukanie sygnałów, które pozwolą przewidzieć finał trzeciej rundy luzowania ilościowego. Warto jednak pamiętać, iż na dziś przewagę w Fed ma gołębie skrzydło a Bernanke wraz Janet Yellen - którą typuje się, jako kolejnego szefa Fed, gdy w 2014 roku skończy się druga kadencja Bernanke – są właściwie gwarantami zachowania obecnej ścieżki banku centralnego.

Adam Stańczak