Inwestorzy na warszawskim parkiecie rozpoczęli wtorkową sesję z umiarkowanym optymizmem. WIG20 zyskiwał na otwarciu niecałe 0,5 proc., a wskaźnik szerokiego rynku rósł o niespełna 0,3 proc. Gorszy start miał indeks średnich spółek. Także w ciągu dnia mWIG40 i sWIG80 radziły sobie gorzej, sporą część czasu spędzając nieznacznie pod kreską. W tym segmencie rynku euforii nie było widać i można ten fakt potraktować jako przesłankę do ostrożnego podejścia do całego rynku. Zwyżka blue chips cieszy, ale co do jej trwałości można mieć wątpliwości.

Ujawniły się one już w trakcie wtorkowej sesji. WIG20 przed południem odważnie wyszedł ponad 2450 punktów (przedpołudniowe maksimum to 2462 punkty), zyskując w tym czasie niecały 1 proc. Po tym osiągnięciu byki jednak osłabły, ujawniając, że ich determinacja nie jest zbyt wielka. Niewielkie cofnięcie nie byłoby niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że nastąpiło w czasie, gdy na głównych giełdach europejskich indeksy szły ostro w górę.

Wśród największych firm gwiazdą były zwyżkujące o ponad 8,5 proc. akcje Synthosu. To kolejna spółka, która kusi inwestorów wysoką dywidendą. Ma ona wynieść 0,76 zł na akcję. O ponad 4 proc. w górę szły papiery Boryszewa. Przekraczającym 2,5 proc. wzrostem mogli się cieszyć posiadacze walorów GTC. Niedawne spore spadki odreagowywały akcje KGHM, rosnąc o ponad 2 proc. Na podobnym poziomie notowane były papiery PKN Orlen i Lotosu., choć te ostatnie w ciągu dnia nieco słabły. Po południu do liderów dołączyła zwyżkujące o 3 proc. akcje Tauronu. Do nielicznych spadkowiczów należały walory Bogdanki, JSW, PGNiG i Telekomunikacji Polskiej.

Na szerokim rynku zwracał uwagę sięgający momentami 8 proc. skok papierów CEDC, po informacjach, że są chętni do wzięcia udziału w restrukturyzacji zadłużenia spółki. Prawie 6 proc. zyskiwały walory Rovese. Powstrzymana została potężna przecena akcji Ganta i Sobieskiego. Walory obu spółek zyskiwały po 2,5-3 proc.

Na głównych giełdach europejskich od rana panował spory optymizm. Na otwarciu indeksy w Paryżu i Frankfurcie zyskiwały po nieco ponad 1 proc., a londyński FTSE rósł o 0,9 proc. Z czasem skala zwyżek się powiększała. CAC40 i DAX szły wczesnym popołudniem w górę po 1,5-1,8 proc., a FTSE o 1 proc. Byki skrzętnie wykorzystały nieznacznie lepsze od oczekiwań dane dotyczące aktywności w sferze usług. We Francji PMI wzrósł do 43,7 punktu (oczekiwano 42,7 pkt., poprzednio wyniósł 43,6 pkt.), w Niemczech wyniósł 54,7 punktu (spodziewano się 54,1 pkt., poprzednio było 55,7 pkt.), a w Wielkiej Brytanii sięgnął 51,8 punktu (oczekiwano 51 pkt., poprzednio 51,5 pkt.). Poprawa w porównaniu do poprzedniego miesiąca symboliczna, a w Niemczech wręcz pogorszenie. Ale to wystarczyło do mini euforii. Do tego doszedł większy niż oczekiwano wzrost sprzedaży detalicznej w styczniu w porównaniu do grudnia, lub jak kto woli, mniejszy niż się spodziewano jej spadek w porównaniu do stycznia ubiegłego roku.

Pierwsze minuty handlu na Wall Street przyniosły wzrost indeksów po 0,6-0,7 proc. Dow Jones już na starcie pokonał rekord wszech czasów. Animuszu bykom dodawały wieści z Chin, gdzie tamtejsze władze zapowiedziały działania na rzecz stabilizacji wzrostu gospodarczego i pobudzanie popytu wewnętrznego oraz dobre dane z amerykańskiej gospodarki. Indeks aktywności gospodarczej w usługach wzrósł z 55,2 do 56 punktu. Spodziewano się jego spadku do 55 punktów.

Amerykański optymizm, sumując się z wcześniejszym europejskim, przyniósł zwiększenie skali wzrostów na naszym kontynencie. CAC40 zyskiwał pod koniec dnia 1,8 proc., a DAX rósł o ponad 2 proc.

Na godzinę przed końcem sesji w Warszawie WIG20 zyskiwał 1,1 proc., WIG rósł o 0,8 proc., a mWIG40 o 0,1 proc. Indeks najmniejszych spółek był minimalnie pod kreską Obroty wynosiły 680 mln zł. 

Roman Przasnyski