BoE i RPP pod znakiem zapytania, EBC i BoJ raczej bez niespodzianek

Tym razem najbardziej wyczekiwaną będzie decyzja Banku Anglii. W lutym trzech członków Rady głosowało za kolejnym zwiększeniem programu skupu obligacji o 25 mld GBP, w tym prezes Banku. Jakkolwiek zostali oni przegłosowani (3-6) zmiana decyzji przez ustępującego w połowie roku prezesa została odczytana jako znaczny wzrost szansy na ekspansję. Szanse te wzrosły jeszcze bardziej, gdy głosujący w lutym przeciw Paul Tucker poparł publicznie kolejne zwiększenie programu. Potrzeba zatem już tylko jednego głosu, aby przesądzić o dodruku. Te oczekiwania wraz z obniżką ratingu dla Wielkiej Brytanii oraz ogólnym umocnieniem dolara spowodowały, iż para GBPUSD po prostu spadła z urwiska. W trzy tygodnie kurs cofnął się z 1,58 do 1,50. To sprawia, iż decyzja będzie niesamowicie istotna. Ekspansja spowoduje zapewne dalszą przecenę brytyjskiej waluty. Jeśli jednak do takiej decyzji nie dojdzie na najbliższym posiedzeniu należy spodziewać się realizacji zysków, która na fali pokrywania pozycji krótkich mogłaby szybko podnieść notowania o 2-3 figury. Decyzja w czwartek o 13.00.

Na tym tle nudniej zapowiada się posiedzenie EBC. Po ostatniej przecenie euro presja na Draghiego zmalała, a wobec poprawy koniunktury w Niemczech o obniżkach stóp i tak nie było mowy. Tradycyjnie konferencja prezesa może być dla pary EURUSD impulsem, ale posiedzenie to nie będzie przełomowe. Decyzja w czwartek o 13.45, początek konferencji o 14.30.

Podobnie „nudna” może być decyzja Banku Japonii, który w ostatnich miesiącach miał gigantyczny wpływ na rynek jena. To ostatnia decyzja podejmowana pod przywództwem prezesa Shirakawy. W kwietniu posiedzeniu przewodniczyć będzie już nowy prezes, którym będzie prawdopodobnie Haruhiko Kuroda. Jest on zwolennikiem agresywnego luzowania i dlatego rynki spodziewają się, iż rozpocznie swoją kadencję od decyzji o ekspansji, a marcowe posiedzenie nie przyniesie zmian. Decyzja w czwartek, ok. 6.00 naszego czasu.
Pod znakiem zapytania stoi decyzja RPP (środa). Sytuacja w polskiej gospodarce, szczególnie wyjątkowo słaby popyt konsumpcyjny, trudny rynek pracy i brak jakiejkolwiek presji inflacyjnej dają przestrzeń do kontynuowania cyklu rozluźnienia monetarnego. Po serii obniżek nadchodzi jednak posiedzenie, na którym może nie zapaść kolejna taka decyzja. Członkowie Rady sygnalizowali od jakiegoś czasu, iż chcieliby zrobić przerwę, aby dać sobie więcej czasu na obserwację danych. Lepsze dane o produkcji i sprzedaży w styczniu nie powinny być tu koronnym argumentem, ale mogą skłonić niezdecydowanych do wstrzymania się z głosem za cięciem. Podsumowując, jakkolwiek widzimy miejsce na obniżkę, uważamy, że Rada może z taką decyzją wstrzymać się do kwietnia.
Już w trakcie najbliższej sesji azjatyckiej czeka nas decyzja Banku Australii. Po serii obniżek oczekuje się, iż na najbliższym posiedzeniu nie dojdzie do zmian. Warto jednak przytoczyć niedawną wypowiedź szefa RBA, iż dolar australijski jest przewartościowany od 4 do 15%.

Decyzja o 2.30 naszego czasu.

Dane dobre, ale…

W piątek Wall Street udane zamknięcie zawdzięcza publikacji mocnego raportu ISM dla amerykańskiego przemysłu. Dane sugerują, iż aktywność przedsiębiorstw nie była na tak wysokim poziomie od 2011 roku. To naturalnie dobra wiadomość, pytanie jednak, jak rynki traktować będą dane z rynku pracy, które są kluczową publikacją tego tygodnia. Powolne ożywienie na amerykańskim rynku pracy to jedna z bolączek USA i główne zmartwienie Fedu. Teoretycznie zatem poprawa w tej materii byłaby mile widziana. Oznaczałaby ona szansę na trwałe ożywienie, ale jednocześnie zwiększałaby również ryzyko wcześniejszego wycofania się QE przez Fed, a warto przypomnieć jak nerwowo rynki zareagowały na wzmiankę o takiej możliwości w minutes z ostatniego posiedzenia. Według naszych obliczeń różnica 50 tys. średniego przyrostu zatrudnienia oznacza przynajmniej pół roku szybsze zacieśnienie. Na moment obecny rynek zdaje się wyceniać średni przyrost zatrudnienia rzędu 150 tys. i w takim scenariuszu Fed wycofałby się z QE3 w połowie przyszłego roku. Jeśli jednak byłoby to 200 tys., w połowie przyszłego roku możemy mieć już pierwszą podwyżkę, a QE3 zacznie być ograniczane już w tym roku. Dlatego dla rynków akcji lepsze dane z rynku pracy to słodko-gorzka wiadomość. Wielu inwestorów paradoksalnie mogłoby preferować umiarkowany, ale stabilny wzrost zatrudnienia, który odsuwałby groźbę zacieśnienia. Odpowiedź dolara powinna być bardziej jednoznaczna niż wcześniej – lepsze dane to wcześniejsze zacieśnienie, a zatem umocnienie amerykańskiej waluty. Należy pamiętać też, że liczy się nie tylko zmiana zatrudnienia, ale także stopy bezrobocia (która zależy też od liczby chętnych do pracy, pomijając fakt, iż jest obliczana na podstawie innego badania), od której bezpośrednio mają zależeć decyzje Fed. Raport w piątek o 14.30.
Chińskie władze zacieśniają politykę

Warto mieć na uwadze fakt, iż jesiennej poprawie nastrojów na rynkach bardzo przysłużyła się chińska ekspansja fiskalna, która pomogła poprawić tam koniunkturę, pomagając też ożywić niemiecką gospodarkę. Tymczasem w ostatnich tygodniach chińskie władze coraz mocniej zaostrzają politykę monetarną ograniczając ilość pieniądza w sektorze bankowym, jak i wprowadzają nowe działania mające ograniczyć wzrost cen nieruchomości. Jutro rozpoczyna się kongres chińskich władz, na którym zwykle ustanawiane są cele gospodarcze na bieżący rok. Istnieją obawy, iż władze będą prowadzić bardziej restrykcyjną politykę i to w momencie, gdy wskaźniki PMI za luty zasygnalizowały osłabienie jesiennego impulsu. Chińskie rynki akcji rozpoczęły tydzień od spadków.

dr Przemysław Kwiecień