W piątek indeksy giełd europejskich rosły zgodnie z oczekiwaniami, w czym pomagał odnotowany dzień wcześniej rekord hossy w wykonaniu S&P, oraz odczyt indeksu IFO mierzący nastroje w niemieckim biznesie. To właśnie po odczycie (dane okazały się lepsze niż oczekiwano) DAX ruszył zdecydowanie w górę i zyskał 1,4 proc. w ciągu całej sesji, wspinając się na poziom najwyższy od pięciu lat.

Na pozostałych parkietach europejskich także przeważały zwyżki (w Atenach nawet 2,7 proc.), co dotyczyło również naszego regionu. Wyjątkiem był WIG20 sprowadzony w dół głównie przez kursy spółek, w których skarb państwa posiada znaczące udziały. Być może inwestorzy doszli do wniosku, że sprzedaż akcji PKO BP nie była incydentem, lecz testowaniem rynku. Do pewnego stopnia rynkowi mógł też szkodzić wcześniejszy spadek cen obligacji skarbowych.

Wall Street zakończyła sesję kolejnym dniem zwyżek, co więcej S&P utrzymał je do końca dnia. Początkowo indeks tracił po informacjach o głębszym niż oczekiwano spadku liczby umów sprzedaży nowych domów, ale ostatecznie silniej na inwestorów podziałały informacje o wynikach spółek i rosnące przekonanie, że gospodarka znalazła się już za zakrętem.

W Azji rynki ponownie się podzieliły. Nikkei stracił 0,9 proc. co należy uznać za korektę wcześniejszego rajdu (Nikkei rósł przez 11 kolejnych tygodni – to najdłuższa seria od 40 lat), a Kospi stracił 0,4 proc. Tymczasem indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 2,4 proc. po informacjach o wzroście zysków firm przemysłowych o 17,3 proc. w grudniu. Od początku grudnia indeks wzrósł o 19 proc. i jest na najwyższym poziomie od siedmiu miesięcy.

W Europie oczekiwana jest dalsza poprawa nastrojów i kolejne rekordy DAX. Rano informacją, która może mieć wpływ na rynki będzie wynik aukcji włoskich obligacji skarbowych na tygodnie przed wyborami parlamentarnymi, które mogą zmienić układ sił w lokalnej polityce i podejście do walki z kryzysem. Po południu wpływ na rynki będą miały dane o zamówieniach na dobra trwałe w USA. Warszawska giełda ma sporo do nadrobienia i ewentualny kolejny sygnał słabości na tle pozostałych parkietów byłby już alarmujący.

Emil Szweda