Już wczoraj w Europie inwestorom do zakupów akcji spieszyło się mniej - DAX stracił 0,3 proc., podobnie jak CAC40, a indeks w Madrycie stracił 0,5 proc. Na pozostałych rynkach przeważały zwyżki, ale trzeba dodać, że gorączka wyraźnie opadła i to mimo dobrych danych z rynku pracy w USA - według ADP gospodarka stworzyła w grudniu 215 tys. etatów, a oczekiwano 130 tys.

 Z interesującą sytuacją mieliśmy do czynienia w Warszawie - wzrost WIG20 zatrzymał się dokładnie na poziomie luki bessy z sierpnia 2011 r. (po której w sierpniu i wrześniu 2011 r. indeks stracił 600 punktów i na półtora roku znalazł się trendzie bocznym). Najlepszy dowód na to, że rynek ma pamięć, zwłaszcza do istotnych wydarzeń z przeszłości.

Na Wall Street indeksy także spasowały. Nie była to jednak wyprzedaż - ot zatrzymanie cen w miejscu, dzięki czemu do grona posiadaczy akcji mogli dołączyć kolejni inwestorzy, zadowoleni, że nie kupują w czasie zwyżek. Za przyczynę tego przestoju uważa się publikację minutes z ostatniego posiedzenia Fed. Spora część jego członków chciałaby zatrzymania programu skupu aktywów w obecnej formie (85 mld USD miesięcznie) z końcem 2013 r. Tymczasem z komunikatu Fed z grudnia wynika, że przyjęto kryteria spadku bezrobocia i projekcji wzrostu inflacji. Teoretycznie w obydwu warunkach zakończenia skupu aktywów (tj. z końcem roku lub ze spełnieniem kryteriów makro) sprzeczności być nie musi, po za tym nawet w tej formie, program ilościowego luzowania polityki pieniężnej do końca 2013 r. byłby największym z dotychczasowych. Protokół z posiedzenia Fed jest więc pretekstem, a nie powodem zatrzymania zwyżki.

W Azji inwestorzy także realizowali zyski, za wyjątkiem Tokio, gdzie indeks wystrzelił o 2,8 proc. Nie było do tego specjalnych powodów, po prostu giełda w Tokio nie pracowała dzień wcześniej i dziś tylko nadrabiała dystans wobec światowych parkietów. Indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 0,35 proc., ale na pozostałych rynkach indeksy traciły, choć nie więcej niż 0,6 proc. (Hang Seng).

W Europie możemy oczekiwać kontynuacji wczorajszej tendencji, to jest ruchu bocznego i niewielkiego spadku indeksów. Protokół z posiedzenia Fed swoją drogą, ale o zachowaniu indeksów przesądzi siła inwestorów, którzy chcieliby dołączyć do hossy już teraz - nie bacząc na wysokie ceny po ostatnim rajdzie. Naprzeciwko znajdą się ci, którzy uznają, że w półtora miesiąca zarobili dość jak na czasy, w których żyjemy. O końcówce tygodnia zadecyduje odczyt indeksu ISM sektora usług w USA (16:00) oraz rządowe dane z amerykańskiego rynku pracy (14:30).

Emil Szweda