Obrazu sesji dopełnia zamknięcie dnia nad psychologiczną barierą 2600 pkt., której testu rynek miał prawo oczekiwać po udanym wybiciu z przeszło rocznego trendu bocznego. Z perspektywy zakończenia dnia sesja jest pełnym sukcesem strony popytowej, ale zarówno przebieg notowań, jak i wielkość obrotu wskazują, iż był to dzień trudnej walki kupujących z realizującymi zyski i z graczami, którzy chcą zamknąć pozycje, gdy rynek opanuje najpierw gorączka związana z rozliczeniem grudniowych serii instrumentów pochodnych a później świąteczne wyciszenie zamykające rynek na pełne pięć dni. Efektem zarysowanej walki pomiędzy stronami rynku była sesja, w trakcie której indeks najpierw konsolidował się pod 2600 pkt., by później konsolidować się nad 2600 pkt. i wreszcie wywołać 90-minutową falę spadkową z odważną korektą w końcówce dnia.

Naprawdę jednak do zapamiętania jest ostrzegawcza kontra sprzedających, którzy między 15:00 a 16:30 znacząco podnieśli obrót i wysłali na rynek sygnał, iż po blisko 300-punktowej zwyżce WIG20 na rynku pojawiła się aktywniejsza podaż. Obserwujący notowania odnotowali, iż sprzedających wspierała słabość rynków otoczenia w postaci cofnięcia eurodolara z rejonu 1,3300 w rejon 1,3250, ale i bez pomocy otoczenia gracze łatwo znajdą powody do wyjścia z rynku w celu zrealizowania nagrody za kilkutygodniową lub kilkumiesięczną cierpliwość.

W istocie układ kalendarza powoduje, iż bezpieczniej jest dziś sprzedać przynajmniej część akcji, by nie ryzykować zysków, gdyby na innych rynkach pojawiły się nerwowe reakcje na brak porozumienia w USA w sprawie skokowego podniesienia podatków po 1 stycznia.

Zrealizowanie części zysków ma sens również w przypadku pozytywnego scenariusza, którego brak powoduje, iż w grudniu i w IV kwartale Wall Street zachowywała się gorzej od wielu innych rynków. Ostatnie zwyżki w USA oznaczają, iż pozytywny finał politycznego o kształt podatków zbudował przestrzeń do podażowego ataku ze strony graczy, którzy sprzedadzą pozytywne fakty kupowane na fali cieplejszych sygnałów z Waszyngtonu. 

Adam Stańczak