W środę europejskie indeksy zastygły w oczekiwaniu na Fed. DAX i FTSE zyskały po 0,3 proc., CAC40 niemal nie zmienił wartości. Można to zachowanie określić także mianem korekty w biegu, pod warunkiem jednak, że wzrosty będą kontynuowane. Może się jednak okazać, że postój będzie dłuższy. Indeksy w naszym regionie kontynuowały marsz nie oglądając się na Zachód. Moskiewski RTS zyskał 1,5 proc., a WIG20 0,5 proc.

Pojawia się pytanie, czy Fed nie funduje nam przypadkiem hossy na własny rachunek? Dostępność kapitału w USA powoduje, że szuka on ujścia także na zewnątrz, na czym korzystają również i polskie obligacje skarbowe ciągnąc za sobą cały rynek długu (WIBOR), a wraz z nim oczekiwania inwestorów na poprawę sytuacji w gospodarce. Oczywiście są i minusy tej sytuacji, ale o nich będzie się rozprawiało za jakiś czas - gdy ewentualna hossa pęknie jak każda wcześniejsza i trzeba będzie znaleźć przyczyny.

Dla przypomnienia - Fed dorzucił 45 mld USD miesięcznie do programu skupu aktywów. Tym razem celem są obligacje skarbowe. Zapowiedział też, że nie ustanie w wysiłkach (tj. w nabywaniu aktywów za 85 mld dolarów miesięcznie) dopóki stopa bezrobocia nie spadnie poniżej 6,5 proc. lub projekcja inflacyjna Fed nie wskaże ryzyka wzrostu inflacji powyżej 2,5 proc. na dwa lata do przodu. Można się spodziewać, że wpisanie takich warunków w politykę Fed może z czasem przynieść podwyższoną zmienność w dniu publikacji danych z rynku pracy (pierwszy piątek miesiąca) lub projekcji Fed. Póki co, S&P zakończył sesję w okolicy zamknięcia z wtorku (po wcześniejszej zwyżce), ale trudno to nazwać wyprzedażą i realizacją zysków.

Inwestorzy w Azji ocenili, że działania Fed przyniosą chwilowe przynajmniej umocnienie dolara (chyba nie znajdzie się na świecie nikt, kto zajmie krótką pozycję na amerykańskich obligacjach w najbliższym czasie) i przyniesie upragnione osłabienie lokalnych walut. Nikkei zyskał na to konto 1,7 proc., a Kospi 1,4 proc. Indeks giełdy w Szanghaju spadł o 1 proc.

W Europie ewentualne osłabienie dolara nie musi wywrzeć wrażenia, wiadomo że mamy własne kłopoty z jakością waluty. W gruncie rzeczy Fed nikogo nie zaskoczył, więc pierwsze reakcje mogą być nijakie. Indeksy są wysoko, więc odpoczynek może się przydać. W drugiej połowie dnia rynek rozruszają dane o sprzedaży detalicznej w USA.

Emil Szweda