Choć przebieg poniedziałkowej sesji na głównych europejskich parkietach nie był porywający, przyniósł kontynuację prób powstrzymania spadkowej korekty, trwającej od trzech tygodni. W przypadku indeksu giełdy we Frankfurcie jej skala wyniosła nieco ponad 3 proc. Już w ubiegły czwartek DAX podskoczył o 1 proc., przerywając spadkową serię, lecz kolejne dwie sesje stały pod znakiem próby sił obu stron rynku. Na razie wynik tych zmagań nie jest przesądzony. W piątek mieliśmy niewielki spadek, w poniedziałek niewielką zwyżkę. CAC40 wzrósł wczoraj o 0,9 proc., sygnalizując większą siłę rynku, jednak paryski wskaźnik charakteryzuje się w ostatnim czasie większą dynamiką zmian, więc trudno na tej podstawie wyciągać daleko idące wnioski.

Takie ryzyko można natomiast podjąć podsumowując to, co stało się w poniedziałek na Wall Street. Pierwsza faza sesji wyglądała mizernie. Indeksy trzymały się poziomu piątkowego zamknięcia i nie zapowiadało się, by miały śmielej ruszyć w którąkolwiek stronę. Po trwających prawie trzy godziny wahaniach, przewagę zaczęły zyskiwać byki. Ostatecznie Dow Jones zyskał 0,7 proc. a S&P500 wzrósł o 0,8 proc. Odwracanie korekty rozpoczęło się więc z niewielkim opóźnieniem w porównaniu z głównymi giełdami naszego kontynentu, za to jego impet daje bykom spore nadzieje. Poprzedni szczyt S&P500 leży zaledwie 25 punktów wyżej. Czynnikiem, który mógłby sprowokować atak na ten poziom mogłaby być ewentualna decyzja Hiszpanii w sprawie międzynarodowej pomocy finansowej oraz przedłużenie okresu dochodzenia Grecji do równowagi finansowej o dwa lata. Oba wątki są wciąż aktualne, a ich materializacja bardzo prawdopodobna. Wielu analityków jest przekonanych, że to tylko kwestia czasu. Być może ten czas nadejdzie już za kilka dni.

Warszawski parkiet był w poniedziałek słaby. Podobnie zachowywały się też giełdy naszego regionu. To wskazywałoby na malejącą chęć ponoszenia ryzyka przez globalnych inwestorów i przemawiało za kontynuacją spadkowej korekty. Ucieczka kapitału nie była jednak zbyt zdecydowana i nie trwała długo. W końcówce sesji większość wskaźników wyszła na niewielki plus.

Dziś można się spodziewać kontynuacji dobrych nastrojów na giełdach. Optymistyczne zakończenie handlu na Wall Street pobudzi Europę do zwyżki przynajmniej na początku sesji. Byki będą mogły bazować też na bodźcach płynących z Azji. Na godzinę przed zakończeniem notowań Nikkei zyskiwał 1,5 proc. W Szanghaju zwyżka sięgała 0,3-0,4 proc. Na wszystkich parkietach indeksy szły w górę.

Przed południem na nastroje wpłynąć może odczyt wskaźnika niemieckich inwestorów instytucjonalnych ZEW. Później impulsy płynąć będą zza oceanu. Oczekuje się niewielkiego wzrostu produkcji przemysłowej, poprawy stopnia wykorzystania mocy produkcyjnych oraz wzrostu indeksu cen nieruchomości.

Roman Przasnyski